RSS

Stephenie Meyer – Twilight

21 Kwi

Oh tak, naprawdę przeczytałam Zmierzch. Każdy, kto mnie zna myśli sobie w tej chwili „jaja sobie robisz?” a nie robie 😉 Znana jestem z psychicznego masochizmu ;D A teraz tak na poważnie. Nie mam zielonego pojęcia, co mnie naszło. Będąc całkowicie szczera powiem, że Zmierchomania przeszła obok mnie bez echa. Nawet nie wiedziałam, o co się te ludzie tak ekscytują. Słyszałam coś tam w wiadomościach, że ustawiają się pod księgarniami jeszcze przed otwarciem no i poszłam na film do kina, na którym.. Zainteresowani wiedzą ;D W końcu, będąc okazyjnie w salonie Empik, zakupiłam tom pierwszy i postawiłam go na półce. I tak sobie leżał. Już nie pamiętam, co mnie zmusiło do sięgnięcia po niego, ale koniec końców w zeszłoroczne święta otrzymałam od brata prezent w postaci wszystkich 4 tomów…

Twilight

Diagnoza: Nigdy nie byłam zwolenniczką romansów, a już na pewno romansów dla nastolatek. Nawet jako nastolatka preferowałam bardziej „męską” literaturę. Może dlatego, że dość ciężko mi przełknąć te wszystkie ochy i achy? Pod tym względem „Zmierzch” był dla mnie wyjątkowo ciężką książką. O dziwo jednak zdołał mnie wciągnąć do tego stopnia, że nie mogłam się oderwać chcąc wiedzieć, co będzie dalej. Niestety popsułam sobie zakończenie i odłożyłam książkę na miesiąc mniej więcej w połowie. Przez to straciłam nieco wczucia w akcje, ale koniec końców i tak mi się podobało. Pani Meyer stworzyła świetne czytadło. Nie wątpię, że te wszystkie opisy uczuć Belli do Edwarda, dla nastolatek były równie wciągające, co dla mnie cała reszta 😉 Relacje Belli ze szkolnymi kolegami są wyjątkowo i dość smutnie realistyczne. Oczywiście nie można tego powiedzieć o tej całej „miłości”, ale pozwólmy nastolatkom marzyć 😉 Podobało mi się ostateczne starcie, mimo że iście Chrystusowego poświęcenia nie można było nazwać zaskakującym zwrotem akcji. Samo zakończenie wydawało się być mocno na siłę, ale domyślam się, iż autorka miała już w planach kolejne części i tym jestem w stanie ją usprawiedliwić.
Plus: Lekkość, z jaką czyta się tą książkę. Praktycznie pochłaniałam literki zatonąwszy w treść i zapominając na chwile o rzeczywistości. Mogę sobie tylko wyobrazić, jaką ekscytacje wywoływało to u młodszych czytelniczek 😉
Ocena: 3/5

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 21/04/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: