RSS

Mario Puzo – Godfather, The

05 Maj

Dziś wezmę na warsztat tylko jedną książkę. Przyjęło się tu że opisuje to co czytam autorami a tego autora przeczytałam tylko jedną książkę i wątpię bym szukała innych. Nie dlatego że źle pisze bo pisze świetnie, ale zwyczajnie interesowała mnie tylko ta jedna 😉 Oczywiście sięgnęłam po nią ze względu na to jak bardzo podobał mi się film. Święcie przekonana że jak to się już utarło – będzie lepsza od filmu. Czy była? Cóż..

Godfather, The

Diagnoza: Mario Puzo potrafi wciągnąć w świat, który kreuje w swojej książce. Podaje szczegóły, które pozwalają nam na zagłębienie się w historii po uszy. Nie są to nudne opisy polanki w stylu Tolkiena ;P których szczerze nie lubię. Nadają wyrazistości całej historii i to się chwali. Jeśli miałabym porównywać tą książkę do filmu i powiedzieć, które polecam jako pierwsze.. nie jestem w stanie powiedzieć. Film wygładza pewne rzeczy, które w książce mi się nie podobały.. Szczerze nie rozumiem, czemu Puzo z taką fascynacją opisywał przyrodzenie Sonnyego ;p rozumiem, że jakby był to romans pisany przez kobietę to mogłaby na dwie strony rozwodzić się nad tym czy jego penis był wielki czy też nie.. ale w przypadku Puzo brzmiało to, co najmniej dziwnie. Operacja plastyki pochwy.. to już był szczyt wszystkiego.. nie wiem, co to robiło w tej książce i przyznam, że momentami było mi po prostu niedobrze. Miałam wielką ochotę przekartkować ten moment, ale obawiałam się, że ominę jakiś istotny dla treści kawałek.. nie obawiajcie się, nie ominiecie. Jest jeszcze sporo smaczków filmowych, których w książce nie uświadczymy mimo to książka jest lepsza. W pewnym sensie.. otóż przedstawia historie znacznie wyraźniej, realniej.. szczegóły pozwalają nam zrozumieć sytuacje. Pamiętam jak ktoś na filmwebie zapytał „A właściwie to, kogo tam na końcu zabijają, bo nie skumałem?” książka nie pozwala na to byśmy nie skumali 😉 do tego przedstawia kilka postaci i cały ten świat, który prawdę powiedziawszy mocno mnie przeraził. Od dawna wiedziałam, czym była kiedyś mafia i jak wyglądała jej struktura, ale po rzeczytaniu tej książki musze powiedzieć, że jeśli tak to faktycznie wyglądało to sprawowali lepszą władze niż niejeden rząd. 😉
Plus: W zasadzie wszystkie plusy wymieniłam powyżej. Mogę jedynie dodać, że podobało mi się szersze rozwinięcie wątku Johnny’ego Fontane. W filmie jest praktycznie potraktowany po macoszemu. Pojawia się jedynie po to by załatwić sprawę roli, co jak wiemy kończy się końskim łbem w łóżku człowieka, który nie chciał mu jej dać 😉 w książce możemy dowiedzieć się o tej postaci znacznie więcej, jak i o jego dalszych losach. Polecam, dobra książka.
Ocena: 5/5

Znowu pomine opis albumu ale za to w piątek zamieszcze dwa 😉 Dziś nie mam ochoty nic słuchać..

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 05/05/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: