RSS

Where the Wild Things Are (2009)

05 Maj

Powód: Pierwszy raz spotkałam się z tą książką w Simpsonach, kiedy to Lisa miała po niej koszmary. Zawsze byłam jej ciekawa, plus spodobał mi się plakat 😉
Diagnoza: Ten film jest bardzo ciężki, ale nie można powiedzieć, że trudny. Zzwykła historia o chłopcu, który nie potrafił poradzić sobie ze swoim gniewem. Przyznam, że sam początek, kiedy to zachowuje się wyjątkowo po gówniarsku sprawił, że nie czułam się najlepiej patrząc na to. Później było już tylko gorzej, jeśli idzie o emocje 😉 Sama Stwory oczywiście wyglądają milusi, ale przyznam, że w momencie, w którym chciały go zjeść siedziałam z oczkami jak 5zł w kompletnym bezruchu. Na koniec popłakałam się i to całkiem poważnie, bo było tego aż dwie łezki 😉 a musze powiedzieć, że naprawdę baaardzo rzadko mi się to zdarza. Czasem po prostu chce mi się płakać, ale żebym naprawdę popłakała się na filmie – trzeba sporo.
Plus: James Gandolfini, którego od momentu, w którym usłyszałam jego głos widziałam już jako Tonyego Soprano XDD Lauren Ambrose ❤ o matko jak ja za nią tęskniłam (Claire z Six Feet Under).. Do tego Catherine O’Hara i Forest Whitaker 🙂 Muzyka! Jest niczym bajka.. choć treść pokazuje nam zupełnie, co innego.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 05/05/2010 w + Obejrzane, - Familijny, - Fantasy, - Przygodowy

 

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: