RSS

Atonement (2007)

17 Czer

Powód: James McAvoy.
Diagnoza: Rok 1935. Briony Tallis z zamożnej angielskiej rodziny właśnie napisała swoją pierwszą sztukę. Ma jednak zaledwie trzynaście lat i jak to uzdolniona literacko trzynastolatka, nieco wybujałą wyobraźnie. Staje się światkiem zdarzeń pomiędzy jej starszą siostrą Cecylią a utalentowanym synem służącej Robbym i wyciąga z nich zgubne dla chłopaka wnioski. Kiedy jej kuzynka Lola zostaje zgwałcona, Briony jest przekonana, że zrobił to Robby. Jak łatwo się domyślić, słowo dane przez dziecko z zamożnej rodziny było stanowczo ponad słowu służby. Robby trafia do więzienia, ale w obliczu wojny przyjmuje propozycje udania się do Francji by walczyć pod Dunkierką. Zacznijmy od tego, że unikałam tego filmu. Mam już takie jakieś wmontowane uprzedzenie, które odpycha mnie od filmów, które „widzieli wszyscy”. Ciężko mi powiedzieć, dlaczego odkładam moment, w którym wreszcie je obejrzę. Po prostu tak mam. Żałuje jednak, że nie sięgnęłam po ten film wcześniej gdyż jest niezaprzeczalnie niesamowity. Składa się z prostych obrazów i ograniczonej liczby dialogów. Czasem słowa nie są w stanie opisać uczuć targających człowiekiem. Scena, w której Robby znajduje ciała wymordowanych i bezsilność, jaka pojawia się na jego twarzy – majstersztyk. To samo ma się do scen w szpitalu gdzie Briony odbywa swoją „pokutę”. Film jest dość melancholijny i chłodny. Nie mamy tu nagłych zwrotów akcji czy efektownych scen wojennych. Nie o to w tym chodzi i jeśli ktoś tego właśnie szuka może o tej pozycji zapomnieć. Tego typu historię można by umieścić w innych realiach jednakże wojna podkreśla i wyostrza rodzaj kary, pokuty i konsekwencji. Rola Keiry Knightley nieszczególnie przypadła mi do gustu. Owszem, nie przepadam za nią jako aktorką, ale to wynika z prostego faktu – ma tylko dwa wyrazy twarzy. Ale James nadrabia i jest dobrze 😉 Pozytywem jest dla mnie to, że jest to film angielski nie amerykański, więc brak w nim typowo hollywoodzkich zakrywek – chwała im za to.
Plus: Końcówka zaskoczyła mnie zupełnie. Mogła trwać nieco dłużej, ale cóż, nie można mieć wszystkiego 😉 Scena w bibliotece była bodajże jedną z najgorętszych scen, jakie widziałam w filmach 😉 Polecam gorąco ten film. Wzbudza refleksje – jak niewiele może zadecydować o losie człowieka.

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17/06/2010 w + Obejrzane, - Melodramat

 

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: