RSS

King Arthur (2004)

17 Czer

Powód: Paradoksalnie – nadrabianie filmów z Keirą Knightley.
Diagnoza: V wiek naszej ery, siedmiu zasłużonych rycerzy Okrągłego Stołu pod dowództwem Artura, wraca po 15 latach z misji zleconych przez Rzym. Choć obiecano im wolność, Rzym nie dotrzymuje obietnicy. Wymusza na nich ostateczną misję, eskortowanie pewnej Rzymskiej rodziny z terenu zagrożonego najazdem Saksonów. Jest to misja samobójcza jednakże nie mają oni wyboru. Choć Artur powoli zaczyna dostrzegać, że Rzym nie jest już tym, za co myślał, że walczy, dopiero ocalona przez niego Ginewra z plemiona Piktów walczących zarówno z Saksonami jak i z Rzymem o własną ziemię, otwiera mu oczy na rzeczywistości i proponuje sojusz przeciw Saksonom. Przyznaje, że lubię tego rodzaju filmy nie tylko ze względu na poruszane tematy historyczne (co w tym przypadku jest jedynie gdybaniem a nie autentyczną historią). Lubię filmy kostiumowe, lubię klimat średniowieczny przeniesiony na ekrany współczesnego kina. Śmieszą mnie trochę te błyszczące i gładkie zbroje, miecze, pozbawione skaz oblicza i czyściutkie ubranka. Nie mogę jednak zaprzeczyć temu, że efekty używane w tego rodzaju produkcjach, zwykle zapierają dech w piersiach. Nauczyłam się już podchodzić do tego rodzaju produkcji na zasadzie – fikcja. Dlatego też nie przyglądam się temu czy strzemiona były już wynalezione w tamtych latach czy też nie. Traktuje kino jak rozrywkę a nie lekcje historii. Oczywiście rozumiem ludzie, którzy się o to bulwersują tłumacząc, że jakiś głąb to obejrzy i będzie przekonany, że właśnie tak było, ale bądźmy poważni.. Głąby były, są i będą. A filmy doskonałe po prostu nie istnieją. Przejdźmy jednak do Artura. Fakt, raziło mnie ciutkę to, co się działo na ekranie. Było tam sporo błędów zarówno, jeśli idzie o historie jak i zupełnie logicznych (Ginewra z połamanymi palcami szyła z łuku niczym Legolas ;p). Przymknijmy jednak na to na chwilę oko i podelektujmy się samą historyjką. Nie jest ona być może górnolotna, można by nawet powiedzieć, że jest dość prosta. Ale czasem za prostotą kryje się przyjemne kino. Jakkolwiek film ten nie wniósł do mojego życia zupełnie niczego, miło spędziłam czas przed ekranem i nie żałuje tych dwóch godzin 😉
Plus: Clive Owen oczarowuje jako Artur. Chwali się reżyserowi to, że nie wybrał jakiegoś chłystka tylko mężczyznę, po którym widać, że mógłby być dowódcą. Miłym akcentem był dla mnie Ray Stevenson. Po jego roli w Rzymie (moja ulubiona postać), za każdym razem, kiedy go widzę mam ochotę go uściskać niczym starego znajomego xD Choć Keira jest tu zjawiskowo płaska jak deska musze przyznać, że sceny walki były dość efektowne 😉 To wymalowanie na niebiesko nasunęło mi myśl o Avatarze no ale nie ważne ;D Ogólnie fajny filmek 🙂

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 17/06/2010 w + Obejrzane, - Kostiumowy, - Przygodowy

 

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: