RSS

Wanted (2008)

19 Czer

Powód: James McAvoy i rozmowa z eevee (Ty zła! XD)
Diagnoza: Wesley jest przeciętnym chłopakiem o przeciętnym życiu i równie przeciętnej pracy. Na co dzień woli pozostawać w cieniu niż stanąć naprzeciw temu, co kopie go po tyłku. Sytuacja drastycznie ulega zmianie, kiedy to dowiaduje się, że jego zaginiony ojciec był zawodowym zabójcą. Był, gdyż właśnie zginął a jego syn jest jedyną osobą, która może go pomścić. Chłopak trafia pod skrzydła tajnej organizacji, do której należał jego ojciec. Ze świata, w którym spędzał dzień przed klawiaturą komputera, trafia na treningi, na których przyjdzie mu przelać przynajmniej z litr własnej krwi by stać się godnym następcą ojca. Prawa fizyki – przydatna sprawa. Opracowanie trajektorii lotu pocisku pomaga kryminalistykom złapać złych ludzi i umieścić ich tam gdzie ich miejsce. Ale czy to nie nudne? Wszak ciężko wymyślić coś nowego, kiedy nakręcono już tyle sensacji. Prosta recepta – odrzucić zasady i wymyślić własne. Przynajmniej wszyscy ci, który są już znudzeni konwencjonalnymi rozwiązaniami, przybędą tłumnie do kin, ciekawi, co też reżyser nowego wymyślił. Pominę to, co w tym filmie nierealne, bo za dużo by o tym pisać. Mamy takie gatunki jak fantasy, więc nie dyskryminujmy 😉 Jednakże przesyt tych cudów, jakie bohaterzy Wanted wyczyniają, sprawił, że zamiast adrenaliny chciało mi się zwyczajnie śmiać. Nie jest to zbyt górnolotny film i gdyby nie obsada to nie wiem czy znalazłabym argument na polecanie go. Ot biegają, strzelają, ścigają się, zabijają.. Standardzik kina efekciarskiego. Treść jest mocno na siłę i ostateczne rozwiązanie skojarzyło mi się niemalże z brazylijską telenowelą 😉 Bez urazy, lubię czasem takie rzeczy, ale nie w filmach sensacyjnych 😉
Plus: James McAvoy skutecznie ratował sytuacje i utrzymywał moją uwagę przy ekranie. „Go fu** yourself” sprawiło, że popłakałam się ze śmiechu XD Ma w sobie coś takiego, że ma się ochotę poklepać go po plecach albo pójść razem na piwo ;] Uwielbiam tą jego nieporadność a ostatnia kwestia filmu rozłożyła mnie na łopatki 😉 Morgan Freeman ostatnimi czasy grywa jednym wyrazem twarzy, co staje się powoli nużące… Jest świetnym aktorem i stać go na znacznie więcej. Chyba, że wynika to ze zmęczenia rolami sztywniaków. Angeliny Jolie nie skomentuje, bo zwyczajnie jej nie lubię a ta rola wcale tej sytuacji nie poprawiła 😉 Przez cały film najbardziej interesował mnie Thomas Kretschmann 😀 szkoda że tak mało go pokazali :p

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 19/06/2010 w + Obejrzane, - Akcja

 

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: