RSS

Neil Gaiman – Coraline

27 Czer

Diagnoza: Koralina (nie mylić z Karoliną) wprowadza się wraz z rodzicami do nowego domu. Nie ma tam jednak zbyt wiele do roboty. Do tego padający deszcz zatrzymuje ją w domu, w którym zajęci pracą rodzice nie mają czasu na to by się z nią pobawić. Kiedy Koralina odkrywa tajemnicze małe drzwi i przechodzi na drugą stronę mrocznego tunelu, ląduje w tym samym domu jednakże o odwróconej rzeczywistości. Wszyscy są dla niej bardzo mili i chcą się z nią bawić i spędzać czas. Koralina jest jednak rozsądną dziewczynką, wie, że coś tu jest nie w porządku. Wszak inni rodzice mają zamiast oczu guziki. A inna matka zdaje się mieć obsesje na punkcie Koraliny i tego by została z nimi na zawsze.. Przyznam się bez bicia – po tę książkę również sięgnęłam, dlatego że spodobał mi się film. Polecam praktykowanie tego w odwrotnej kolejności 😉 Cóż, niewiele wiedziałam o panu Gaimanie przed obejrzeniem Stardust. Nie będę tu teraz rozwodzić się nad tym czy przez to jestem strata, teraz czyta mi się go dobrze, co nie znaczy, że byłoby tak, kiedy byłam młodsza. Książki Gaimana mają w sobie magie i to pod wieloma postaciami. Koralina jest książeczką dla dzieci, ale jeśli mam być szczera to jako dziecko po przeczytaniu jej pewnie bym spać nie mogła a już bez wątpienia unikałabym guzików i małych drzwiczek 😉 Gaiman niczym bracia Grimm – przeraża. I nie jest to przerażenie banalne.. Autor gra na naszych emocjach niczym na skrzypcach. Podsyca lęk i łagodzi. Wszystko w rozsądnych dawkach. Koralina jest bohaterką doskonałą – nie za dobrą, ale i nie za niegrzeczną. Ot, zwykłe dziecko. Jednakże pomimo swojego młodego wieku odznacza się bohaterstwem, którego niejeden dorosły mógłby jej pozazdrości. I choć można było w tym temacie przesadzić, autor zgrabnie wybrnął i zabłysnął swoimi umiejętnościami.
Plus: Przywykłam do wizji ala Burton czy też Rodzina Addamsów – ba, uwielbiam je. Dlatego też wizja pana Gaimana nie jest dla mnie niczym dziwnym. Nowym natomiast jest to, że skierował ją do dzieci. Z jednej strony książka jest pisana językiem prostym, który każde dziecko zrozumie, z drugiej nie jest pisana językiem prostackim, więc nie będzie razić dorosłego. Wiek nie ma tu znaczenia. No chyba, że dziecko wciąż boi się strachów z pod łóżka – to znaczy, że jest jeszcze na tą książkę za młode. Polecam jednak tą książkę głównie dorosłym gdyż kumuluje w sobie zarówno nasze dziecięce lęki (tu przedstawione w formie inteligentnej i zabawnej) oraz naprawdę wciągającą akcje. Nie ukrywam, że włos jeżył mi się na głowie od samego początku aż po ostatnie wersy 😉 Była to jednak bardzo przyjemna dawka strachu. Dla wielbicieli opowieści z dreszczykiem.
Ocena: 4/5

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27/06/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: