RSS

Neil Gaiman – Neverwhere

27 Czer

Diagnoza: Richard Mayhew przenosi się ze Szkocji do Londynu by pracować w ubezpieczeniach. Praca ta nie daje mu zbyt wielkiej satysfakcji a jego życie, co tu dużo mówić nie jest okraszone zbyt burzliwymi wydarzeniami. Dziewczyna trzyma go pod obcasem a on stara się przejść przez życie nie zawadzając nikomu. Wszystko to jednak ulega zmianie, kiedy to pewnego wieczoru wybierając się na ważna kolacje natrafia na leżącą na chodniku dziewczynę. Jest ona mocno ranna i ostatkiem sił prosi go by nie zawiadamiał pogotowia. Richard nie zważając na protesty swojej obrażonej dziewczyny, zabiera ranną do swojego mieszkania. Bycie dobrym samarytaninem wkrótce jednak wyjdzie mu bokiem. Dziewczyna, którą uratował okazuje się istną puszką Pandory. Wkrótce pojawiają się w jego mieszkaniu śledzący ją mężczyźni (bądź coś przypominającego mężczyzn) a sama Drzwi (bo tak jej na imię) nie wyjaśniając mu niczego prosi o kolejną przysługę. Richard robi to, co uważa za słuszne, pomaga jej nie spodziewając się, że właśnie poświęcił znacznie więcej niżby chciał. Jego życie w Londynie dobiegło końca, nikt go nie zauważa, nikt go nie pamięta. Traci dziewczynę, prace a nawet mieszkanie. Richard nie widząc, co właściwie się stało rozpaczliwie próbuje odnaleźć Drzwi. To jednak nie taka prosta sprawa gdyż dziewczyna wywodzi się z szacownego jednakże całkiem niedawno wymordowanego rodu z Londynu Pod… Świata skrywającego się pod ulicami Londynu Nad. Świata, do którego wchodząc na zawsze żegnasz ten poprzedni. Żeby nie być zbyt wylewnym – rewelacyjna książka. Pochłonęłam ją jak ciastko. Jest to bodajże najlepszy thriller, jaki czytałam w przeciągu ostatnich lat. Jest mrocznie, momentami nawet bardzo mrocznie, jednak że pan Gaiman nie rezygnuje ze swojego niezwykłego poczucie humoru. Jest to oczywiście czarny humor, zważywszy na okoliczności. Fabuła wciągająca jak kisiel łyżeczkę.. Postaci ciekawe, intrygujące, takie która da się polubić a nawet do nich przywiązać. Zwroty akcji, które momentami przyprawiały mnie o głośne „no nie.. ale jak to?!” 😉 I sama wizja po prostu wgniatająca w fotel. Przyznam, że po przeczytaniu tej książki z pewną dozą nieufności myślę o kanałach xD Nie wiem, co jeszcze mogłabym powiedzieć by do tej książki zachęcić. Jest zwyczajnie niesamowita, dokładnie taka, jaka powinna być dobra powieść z dreszczykiem.
Plus: Jak już wspomniałam klimat, jaki panuje w Neverwhere jest raczej mroczny. Należy się, więc spodziewać, iż nie jest to książka dla dzieci. Powiem nawet, że odradzałabym ją młodszemu czytelnikowi gdyż zwyczajnie nie połapie się a tych, co delikatniejszych niektóre sceny mogą lekko odstraszyć. Jednakże dla dorosłego czytelnika książka ta jest istnym deserem w porównaniu z tym wysypem wampirycznych opowiastek dla nastolatek. Jest to jedna z tych książek, którą bierze się do ręki i można zatonąć w opisanym świecie. Zagubić się bez reszty i wraz z bohaterami próbować rozwikłać zagadkę. Biorąc pod uwagę, że moja podkładka pod mysz to plan Londyńskiego metra (prezent od brata po wycieczce do Londynu xD), miałam ciekawą wizualizacje 😉 Były też takie momenty, w których miewałam gęsią skórkę. Dawno tak dobrze mi się czegoś nie czytało. Pan Gaiman jest bezsprzecznie genialny a jego wizje sprawiają, że nie chciałabym znaleźć się w jego głowie 😉 Polecam podpisując się wszystkimi czterema kończynami 😉
Ocena: 5/5

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 27/06/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: