RSS

Proposal, The (2009)

03 Lip

Powód: Chęć na coś lekkiego. Sandra Bullock i Ryan Reynolds.
Diagnoza: Margaret Tate to kobieta sukcesu, wokół której wszystko musi chodzić jak w zegarku. Łatwiej jednak nazwać ją jędzą, którą interesuje jedynie dobrze wykonana praca. Jej asystent Andrew Paxton to spokojny człowiek, który bardzo subtelnie rzecz ujmując daje się tłamsić pod obcasem. Znosi jej wszelkie zachcianki licząc na to, iż dzięki temu zajdzie w swojej karierze na upragnione miejsce redaktora. Jego cierpliwość ma jednakże swoje granice. Kiedy Margaret dowiaduje się, iż jej visa została cofnięta a tym samym grozi jej deportacja do rodzimej Kanady (i jak łatwo się domyślić, utrata pracy, która jest dla niej całym życiem) wmanewrowuje swojego asystenta w małżeństwo. Andrew nie jest jednak tak głupi jakby się jego szefowej wydawało, potrafi rozegrać to tak by sam wyciągnął z sytuacji korzyści. Zwłaszcza, że lipne małżeństwa są w świetle prawa karalne. Zacznijmy od tego, że zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona. Spodziewałam się nędznej komedyjki, trzeciej wody po kisielu. Wszak tematyka nie zapowiadała niczego górnolotnego a obsada też niespecjalnie przypadła mi do gustu. Cóż, człowiek myli się i uczy całe życie 😉 Film tak bardzo mi się spodobał, że po seansie miałam ochotę obejrzeć go jeszcze raz, dziwne, ale prawdziwe 😉 Śmieszne jest w tym wszystkim to, że film wcale nie jest górnolotny, to prosta historia, którą mógłby wymyślić każdy inteligentny człowiek, nieco bajkowa. Ale to nie ważne, bo ogląda się z wielką przyjemnością. Fakt, są tu wyjątkowo żenujące sceny, na których poziom wstydu za to, co wyprawiają aktorzy wzrasta na niebezpieczny poziom. Ale, bo zawsze jest jakieś, ale są w tym pewne plusy. Wszystko to można było zrobić tak by sytuacja stała się filmowa, nierealna w prawdziwym życiu. A jednak, świadomie bądź nie, sprawili, że uznajemy to za prawdziwe, bo chcielibyśmy by tak było 😉 Spodobało mi się zachowanie Andrew to, że nie było tam banalnych zagrań, których moglibyśmy się spodziewać i które byłyby zwyczajnie nudne. Nie wiem jak wy, ale mi robi się niedobrze od przesytu słodyczy i wyolbrzymiania miłości. To jest fajne jak się doświadcza tego samemu, ale oglądanie tego odgrywanego po raz miliardowy zwykle sprawia, że patrzymy na to ze znudzeniem mrucząc pod nosem „ta, jasne”. Tu między aktorami nie ma tej sztuczności (choć ciutkę brak chemii) i pewnie to sprawia, że kupujemy ich historie. Poza tym antagonistyczne nastawienie obojga porusza odpowiednią strunę. Raz, że nie jest standardowo a dwa, trocie emocji jeszcze nikomu nie zaszkodziło a ciągłe i wyświechtane I love you zwyczajnie nam się przejadło.
Plus: Podoba mi się to, że choć film zmierza ku schematycznemu rozwiązaniu to tak do końca nie jest ono schematyczne. Nie wiem, co stało się z kinem ostatnimi czasy, ale zauważyliście, że brak w nich seksu bądź jest zwyczajnie obcięty do tego stopnia, że nie rzuca nam się w oczy? To gigantyczny plus, bo choć to zapewne wynika z ograniczeń wiekowych, mi daje nadzieje na przyszłość, że co niektórzy zauważą, że nie samym łóżkiem żyje człowiek 😉 Niektórzy głoszą, że to bajka, szefowa i podwładny, wszyscy wiemy jak to się skończy – bajką. I co z tego? Czasem potrzeba nam bajki ot chociażby po to żeby jej w jakiś sposób doświadczyć, kiedy nasze życie jest do bólu zwyczajne 😉 Poza tym, dobra bajka wprawia nas w dobry nastrój a bohaterowie zdobywają naszą sympatie na tyle by życzyć im bajkowego końca. Dobre na randkę.

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 03/07/2010 w + Obejrzane, - Komedia rom.

 

Tagi: ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: