RSS

New Moon, The (2009)

15 Lip

Powód: Zasada drugiej szansy 😉 W moim przypadku byłam na tej części w kinie, eevee oglądała z koleżanką w domu. Obie nie byłyśmy zachwycone 😉
Diagnoza: Bella i Edward stanowią dość dziwaczną parę. Wszak chłopak jest wampirem, któremu z trudem przychodzi opanowanie instynktu w bliskości z ukochaną. Mimo to oboje przykładają starań do tego by ich związek trwał. Niestety przyjęcie urodzinowe Belli zorganizowane przez Alice owocuje w pewien wypadek, który z kolei otwiera Edwardowi oczy na rozmiar zagrożenia, przed jakim stoi Bella w jego obecności. Edward podejmuje konieczną w jego przekonaniu decyzje, która odmieni życie Belli i zaprowadzi nad przepaść smutku. Wkrótce Bella odkryje nową przyjaźń w swoim życiu i dojrzewając emocjonalnie zrozumie, czego tak naprawdę pragnie. W tym wypadku na moją ocenę również podziałał wpływ towarzystwa. Za pierwszym podejściem zaciągnęłam na to mojego mężczyznę, co zakończyło się jedynie tym, że kilka razy spojrzeliśmy na ekran a resztę filmu spędziliśmy na gadaniu bądź przysypianiu 😉 Miało też znaczenie to, iż jest to bezsprzecznie najgorsza ze wszystkich części. Tym razem jednak odniosłam wrażenie, że niesprawiedliwie oceniłam ekranizacje. Fakt, treść, jaka jest taka jest. Autorka tak to napisała i niestety trzeba się z tym pogodzić. Jednak ekranizacja zgrabnie wygładza niektóre przesady pani Meyer i podkreśla to, co ciekawsze żeby widzę całkiem nie poddał się i nie udał w ramiona Orfeusza 😉 Jacob nagle rośnie nam w oczach, Bella wciąż nie potrafi okazywać emocji (co w sumie w jej stanie może i jest dobre, bo strach się bać jakby odegrała to co było w książce z emocjami ;P), zaś Edwarda przez większość filmu nie ma. Ciężko jest mi powiedzieć jak poczuje się na tym filmie osoba, która nie czytała książki. Począwszy od tego, że niewiele się w tej części dzieje a kończąc na tym, że nawet jak się dzieje to jest to raczej smętne. Ot cierpienia młodej Belli która wypina się na wszystko i wszystkich, bo oh tak jej źle. Jeśli zaś chodzi o resztę to cóż, można obejrzeć, widywałam gorsze filmy 😉 ale arcydzieło to bez wątpienia nie jest.
Plus: Znów przyssam się do ścieżki dźwiękowej. Wiem to smutne, że to właśnie jest najlepszą częścią tej ekranizacji, ale to naprawdę nie moja wina 😉 Oczywiście na największe oklaski zasługuje New Moon (The Meadow) Alexandra Desplat, które podziałało na mnie tak fazująco, że całą część trzecią i czwartą czytałam słuchając tylko tego utworu 😉 Ale jest też Meet Me on the Equinox w wykonaniu Death Cab for Cutie czy Satellite Heart Anyi Mariny, jednym słowem – warto. Na oklaski zasługuje też ekipa odgrywająca Volturi. Klimat był naprawdę dobry i gdyby tylko dano im szanse pozostać na ekranie nieco dłużej być może wynagrodziłoby to wcześniejsze męki towarzyszące nam w trakcie obserwacji cierpiącej po zerwaniu nastolatki. Dakota Fanning po prostu fantastyczna. Pokochałam ją po roli Lucy w I am Sam i z czystym sumieniem stwierdzam, że jest coraz to lepsza, jeśli idzie o okazywanie emocji bądź ich złowieszczy brak 😉 Miłym akcentem był też Michael Sheen 🙂 A największą niespodzianką Jamie Campbell Bower. Pamiętam jak oglądając Sweeney Todd mówiłam, że chłopak byłby wymarzonym wampirem 😉 Najwyraźniej nie tylko ja to zauważyłam 😛 Z zabawnych komentarzy podczas seansu – eevee zastanawiała się jak świeci się czarnoskóry wampir XD cóż, nie było nam dane zobaczyć, a szkoda ;D

Reklamy
 
4 Komentarze

Opublikował/a w dniu 15/07/2010 w + Obejrzane, - Horror, - Romans

 

Tagi: ,

4 responses to “New Moon, The (2009)

  1. xxeeveexx

    17/07/2010 at 18:52

    The Meadow wymiata i zamiata ❤
    Bella skacząca z klifu – szkoda, że w tym momencie nie zagrali "I believe I can fly" 😀

     
    • Ann

      17/07/2010 at 19:19

      Wiesz to pewnie dlatego że nikt nie chciał żeby leciała tylko spadła raz a dobrze XDD
      A zauważyłaś że leciało z 5 razy w filmie? Nie wiem czemu w kinie nie zwróciłam na to uwagi jak tam taka akustyka :p

       
  2. xxeeveexx

    17/07/2010 at 19:24

    bo to Meadow tak w filmie bylo półgębkiem tylko, jakbyś mi nie mówiła, w których momentach, to pewnie bym nie zauważyła. To ma zupełnie inne brzmienie jak się słucha od początku do końca. Wtedy jest cudne! 😉

     
    • Ann

      17/07/2010 at 19:35

      Mnie strasznie ruszało podczas czytania bo jak się tak człowiek wsłucha to takie emocjonalne jest :p Ale w filmie często było.. może dlatego gdzieś mi się tam w musku zapisało po seansie? XD jakkolwiek teraz Ci nie powiem w jakich scenach bo już nie pamiętam ;P

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: