RSS

Daniel Wallace – Big Fish

22 Lip

Diagnoza: William Bloom czuwa przy łóżku umierającego ojca Edwarda. Ojciec nigdy nie dał mu szansy na poznanie go bliżej, przebywając głównie poza domem. Jedyne co zapamiętał ze swojego dzieciństwa to fakt, iż ojciec opowiada świetne dowcipy. Teraz, kiedy pozostało im już bardzo niewiele czasu, William chce poznać i zrozumieć swojego ojca. Przedstawia, więc historie jego życia, która co tu dużo mówić jest niezwykła. Ojciec Williama jest wszak postacią niezwykłą. Dla niego wszystko jest możliwe i całe swoje życie przeżył rozwiązując problemy innych z łatwością, z jaką inni wiążą buty. Rozmawiał ze zwierzętami, ratował kobiety w potrzebie, poskramiał olbrzyma i odbudowywał miasto. Do tego wachlarz niezwykłych ludzi, jakich zdążył poznać jest tak barwny, iż zafascynowałby każdego. Syn składając historie jego życia próbuje zrozumieć, kim jest jego ojciec dla niego. Czy ten niezwykły człowiek może tak po prostu odejść po tym wszystkim? Co jest prawdą a co fikcją nie ma tu większego znaczenia. Liczy się wszak głównie to jak zachowamy się, gdy nadejdzie koniec i co on dla nas będzie znaczył. Sięgnęłam po tę książkę ze względu na to, iż spodobała mi się ekranizacja Tim’a Burton’a. Choć czytało się ją dobrze (i zaskakująco szybko) to mimo wszystko lekko mnie zawiodła. Może gdybym nie obejrzała najpierw filmu, byłoby inaczej, ale cóż, stało się. Najbardziej zawiodło mnie to, że brakuje w książce tych najlepszych scen z filmu, a to dość nowe dla mnie zjawisko. Zwykle ekranizacje są pozbawione scen z książki, ale pan Burton jak zwykle podkreślił swoją oryginalność odwracając wszystko do góry nogami. Dlatego też, jeśli widziało się film i czeka się na sceny z czarownicą, żonkilami, małą Jenny, cyrkiem.. Właściwie to większość tych naprawdę dobrych scen. Zwyczajnie ich w książce nie uświadczymy. Jednak starałam się potraktować ją jako coś osobnego i nie oglądać się wciąż na to, co było lepsze w filmie. Jeśli się tak zrobi to książka jest wciąż dobra. Trzyma klimat i choć dla przeciętnego czytelnika może wydać się nieco dziwacznie zakręcona to i tak dobrnie do końca bez większego problemu. Dzieli się na krótkie historie z życia ojca bohatera (który w wersji książkowej nie ma żony i jest nawet młodszy o ile się nie mylę), które być może nie wnoszą zbyt wiele do treści ale są magiczne, zabawne, lekkie. Ogólnie książka ta nie jest taka jak większość książek. Nie przedstawia prosto wyłożonego przesłania. Trzeba je odkryć samemu. Dlatego też powiedziałabym, iż jest trudna. Sama nie jestem do końca pewna czy wyciągnęłam prawidłowe wnioski. Bez wątpienia zatęskniłam za moim ojcem i pożałowałam tego, iż nie próbowałam go zrozumieć zanim mi dojrzałam do tego by dostrzec, że teraz jest już za późno. Najczęściej nie rozumiemy swoich rodziców, bywa, że wręcz się za nich wstydzimy uważając, że konsekwentnie robią wszystko byśmy czuli się źle z ich zachowaniem. Bohater trwający przy łóżku umierającego ojca próbuje go zrozumieć, zaakceptować to, że jest właśnie taki a nie inny. Jakkolwiek ekranizacja pana Burtona pokazuje to o wiele bardziej emocjonalnie, pięknie, książka też kryje w sobie głębie, którą musimy dostrzec, poczuć sami.
Plus: Przeczytanie tej ksiązki nie zajęło mi wiele czasu. Bynajmniej nie tylko ze względu na jej niewielkie gabaryty. Czytało się ją z pewnego rodzaju lekkością. Życie Edwarda wciągało swoją bajkowością i niesamowitością. Przypomniało mi to jak mój dziadek opowiadał mi niestworzone historie o duchach, śladach na śniegu.. Słuchałam ich zafascynowana i wierząca, iż jest to święta prawda. Wszak opowiadał to tak… No właśnie, w tym tkwi sekret całości. W tym jak przedstawiono nam opowieść. Sami musimy zadecydować, kim jest Edwarda, czy to, co mu się przytrafiło jest prawdą albo ile w tym tkwi prawdy. Jak na tak ciężkawą i zakręconą książkę jest ona bardzo przystępnie napisana. Wręcz powiedziałabym, że dziecko by sobie poradziło z czytaniem. Być może nie zrozumiałoby w całości, o co chodzi, ale czyta się aż tak lekko 😉 Ogólnie ciężko jest mi stwierdzić czy polecam tą książkę. Jeśli mam być szczera to o wiele bardziej polecałabym ekranizacje gdyż ją o wiele łatwiej zrozumieć i jest zwyczajnie bardziej rozbudowana, oczarowuje. Książkę też warto przeczytać, ale jedynie jako ciekawostkę. Wnosi w kolekcje przeczytanych przeze mnie książek coś nowego i głównie za to zyskuje u mnie plus.
Ocena: 3/5

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22/07/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: