RSS

Elizabeth Goudge – The Little White Horse

25 Lip

Diagnoza: Osierocona trzynastoletnia Marynia Merryweather przyjeżdża do starej posiadłości swojego wuja Benjamina. Nie spodziewa się jednak, iż będzie tam tak pięknie i magicznie. Wszystko zdaje się być wręcz stworzone dla niej i każdy okazuje jej wyłącznie sympatię. Wkrótce Marynia dowiaduje się, że jest ostatnią Księżycową Księżniczką i to właśnie od niej zależy czy Rajskie Wzgórze odzyska swą dawną świetność. Jednak nad jej rodziną ciąży klątwa, którą rezolutna dziewczynka postanawia odwrócić. Zacznę od tego, iż jest to książka dla dziewczynek, młodych dziewczynek. Nie należy po nią sięgać z nastawieniem na poważną literaturę. Żałuje jednak, że nie było mi dane czytać jej w dzieciństwie gdyż jest absolutnie świetna. Sięgnęłam po nią, bo spodobała mi się ekranizacja. Do tego reklamowanie jej jako ulubioną książkę z dzieciństwa pani J. K. Rowling też robi swoje 😉 Od dłuższego czasu miałam na nią ochot, ale wydawanie na ten cieniutki zeszycik dwudziestu paru złotych wydawało mi się szaleństwem. Za te pieniądze mogę mieć „dorosłą” książkę o znacznie większych gabarytach i skąpstwo zwyciężyło. Dlatego też, kiedy wyszukałam ją w bibliotece porwałam z półki bez zastanowienia jak wyglądam z Ptakami ciernistych krzewów i tym w garści 😉 Nie żałuje, że ją wzięłam, bo czytanie tej książeczki było czystą przyjemnością. Nie oszukujmy się, jest naiwna i to nawet bardzo, ale jak już wspomniałam, jest to książeczka dla młodych dziewczynek. Sam fakt, iż została napisana w 1946 też przemawia sam za siebie. Sama historia jest nieco magiczna, nieco detektywistyczna, ma też krztynę romansu, ale na tyle wyważoną coby nie ekscytować za silnie młodego czytelnika 😉 Ciężko mi przytoczyć tu argumenty, dla których warto po nią sięgnąć gdyż gro tej zasługi to lekkość, z jaką pochłania się tą książkę. Dla tych, którzy oglądali wpierw ekranizacja zawodem będzie to, iż reżyser postarał się o nieco poważniejszy poziom i ubarwił historie o magię, romans a nawet nieco sensacji. Tutaj nie dzieje się to z aż takim rozmachem a Sir Benjamin jest tak gruby, że ledwo mieści się w drzwiach 😛 Osobiście musze zaznaczyć, iż jakkolwiek rozumiem, iż tłumaczenie dosłowne Marry brzmiałoby zbyt wyniośle, ale Marynia bez przerwy przyprawiała mnie o niezdrowy uśmiech przypominając o „dupie Maryni” XD Tak, za stara jestem na takie rzeczy, ale imię wyjątkowo niefartowne 😉
Plus: Strasznie spodobało mi się to jak przyjemna jest ta książeczka. Fakt, nie zawsze mam humor na tak dziecinne treści jednak po tych dość poważnych pozycjach, jakie czytałam poprzednio, ta książka była przyjemną odmianą. Zgadzam się z panią Rowling, że można się w niej zakochać zwłaszcza, jeśli się jest małą dziewczynką :p Zauważyłam też, że tak jak i u niej pojawia się tu strasznie dużo opisów jedzenia 😉 Aż się można zrobić głodnym :p Opisy w tej książce są iście magiczne. Zwykle nie przepadam za rozwlekaniem opisu, bo zwyczajnie mnie to nuży, ale tutaj są one w wyważonej dawce o pozwalają na tak dokładne stworzenie obrazu, że ekranizacja nie jest nam do szczęścia potrzebna. Jeśli już mowa o samej ekranizacji to jakkolwiek urzekła mnie kostiumami (głównie) i magicznymi postaciami to książka mimo wszystko wydaj mi się lepsza. Być może bardziej dziecinna, fakt, ale może właśnie w tym tkwi sekret. Film też był ciut dziecinny i to psuło całość, bo przy takim rozmachu, z jakim był zrobiony spodziewalibyśmy się raczej czegoś bardziej dojrzałego. Tymczasem przeszedł bez echa, bo ciężko było ocenić, do jakiego przedziału wiekowego go kierowano. W przypadku książki sprawa jest jasna od samego początku i nikt nie może poczuć zawodu. Koniec jest tak słodki, że można się nawet przesłodzić 😉 ale cóż z tego, trochę słodyczy nikomu nie zaszkodzi 😉 Jest to książka, którą z przyjemnością przeczytałabym swojej córce, bo niesie ze sobą mądre przesłanie a przy tym jest również ciekawa i magiczna. Tak jak dziewczynki lubią najbardziej 😉
Ocena: 5/5

Reklamy
 
2 Komentarze

Opublikował/a w dniu 25/07/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , ,

2 responses to “Elizabeth Goudge – The Little White Horse

  1. xxeeveexx

    25/07/2010 at 11:28

    powiało magicznością 😉

    ale tą Marynią i Twoimi skojarzeniami na temat jej imienia to mnie zestrzeliłaś, powiem Ci… xD

    mnie tam się skojarzyło z Sierotką Marysią:D

     
    • Ann

      25/07/2010 at 11:35

      Oj tam, zaraz tam… No co ja poradze XD sama słyszałaś jak byłaś jakich ja tekstów musze słuchać o tylniej części ciała która kończy każdy stary dowcip xD nic nie poradze to ich wina! ;P

      A mnie nie bo nigdy nie przepadałam za nią xD strasznie mnie irytowała w dzieciństwie :p

       

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: