RSS

Anne Rice – Vittorio, The Vampire

26 Lip

Diagnoza: Vittorio to XV wieczny szlachcic a właściwie zaledwie chłopiec. Choć nie łączy go nic z poprzednimi narratorami Kronik Wampirów, on także postanawia podzielić się z czytelnikami swoją historią. Opisuje swoje niezbyt długie śmiertelne życie i fascynacje religijnymi obrazami. Niestety wszystko, co piękne kiedyś się kończy i tak też spokojny o los swój i swojej rodziny Vittorio nagle staje w obliczu tragedii, z której uchodzi cało jedynie dzięki pomocy wampirzycy Urszuli. Vittorio próbuje zwalczyć rosnąć fascynacje tą charyzmatyczną osobą jednak okazuje się to zbyt trudne. Do tego pragnienie zemsty skutecznie popycha go w otchłań, z której nie będzie już powrotu. Przyznam, że zawód tą książką był tak duży, iż cieszę się, że nie pozostała mi żadna „wampiryczna” książka pani Anne Rice. Pierwszym i znaczącym sygnałem tego, że skończyły jej się pomysły jest sam fakt opisywania kogoś, kto w ogóle nie ma nic wspólnego z resztą bohaterów. Ba, nawet ich nigdy nie spotkał. Ja rozumiem, że może chodziło o jakiś powiew nowości jednakże czytelnik przyzwyczajony do starych dobrych postaci z Kronik czuje pewien niesmak. Zwłaszcza, że Vittorio, co tu dużo mówić nie jest postacią ciekawą. Jego życie nie jest ani trochę fascynujące a sama akcja rozgrywająca się na kartach książki przynudza szablonowym standardem. Gdyby była to książka innego autora być może nie byłabym aż tak surowa w ocenie. Jednakże, kiedy autor wyrobi sobie pewien poziom zwyczajnie nie powinien z niego schodzić na niższe stopnie. Ta książka jest zupełnie zbędna i nie dość, że nic nie wnosi do Kronik to na dodatek jest zwykłym marnotrawstwem papieru, czasu, pieniędzy. Nie chciałabym nikomu psuć treści i zdradzać, co dzieje się od połowy książki jednakże religijne fascynacje autorki weszły tu na tak wysoki poziom, że zwyczajnie parskałam śmiechem z zażenowania. Przyznaje, że nie wszystkie jej książki przypadały mi do gustu. Niektóre czytało mi się ciężko i nie byłam w pełni usatysfakcjonowana efektem końcowym jednakże zawsze znalazłam o każdej jakieś dobrego słowo. Tutaj poza tym, że książka nie jest zbyt gruba (a co za tym idzie szybciej mamy to za sobą) nie widzę większych plusów. Fakt, nie jest to książka całkowicie tragiczna. Jeśliby potraktować ją jako jakiś osobny twór, innego autora.. da się ją przeczytać i nie boli w trakcie. Moja niska ocena wynika z tego, iż ta autorka, w tej serii, zwyczajnie nie powinna była tego tworzyć. Po tym jak bardzo podobała mi się Pandora byłam przekonana, iż temat nie wypalił się w pani Rice tak ostatecznie i dawało to nadzieje na przyszłość (Choć sama zapowiedziała, że więcej o wampirach pisać nie będzie). Teraz mogę jedynie powiedzieć, iż jestem jej wdzięczna, że na tym zakończyła. Ta książka jest już wyraźnym sygnałem, że pora na zmianę tematu. A jako że dane mi było przeczytać jej książki w innej tematyce mogę śmiało powiedzieć, że dobrze jej w innych tematach idzie. Za tą jednak nie podziękuje, była zwyczajną stratą czasu.
Plus: Pierwszy raz brak.
Ocena: 1/5

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 26/07/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: