RSS

Anne Rice – Violin

29 Lip

Diagnoza: Triana przechodzi przez największy koszmar, przez jaki człowiek może przejść. Śmierć odbiera jej męża a uprzednio malutką córkę. Na granicy szaleństwa Triana próbuje utrzymać się na powierzchni, choć czuje jakby sama umarła wraz z nimi i nie miała już miejsca na tym okrutnym świecie. Jedynie muzyka pozwala jej zapomnieć o bólu i stracie. Pogrążona w żałobie słyszy dochodzący z zewnątrz niebiański dźwięk skrzypiec. Podążając za nim spotyka Stefana, udręczonego ducha, który objawia się jej próbując wpędzić ją w szaleństwo. Jednakże Triana nie boi się go ani nie popada przez to w obłęd. Przyjdzie jej zmierzyć się z o wiele większymi demonami, jakimi są demony przeszłości i wspomnień, które zamknęła w sobie udając, iż nigdy nie miały miejsca. Pokładałam w tej książce spore nadzieje zwłaszcza po tym jak silnie nie spodobał mi się Vittorio, The Vampire. Jest to druga (nie licząc erotyku o Różyczce) niezwiązana z wampirami książka tej autorki, po jaką sięgnęłam i cóż… Nie byłam zbytnio zachwycona. Zacznijmy od tego, że jest to niesamowicie ciężką i dołująca książka. Nie czyta się jej lekko. Wręcz brnie się przez nią jak przez gęsty sos, który oblepia się na nas pozostawiają po sobie nieprzyjemne wspomnienie. Tematyka poruszana w tej książce nie należy do przyjemnych, dlatego też nie polecałabym jej osobą delikatnym z natury. Opisy potrafią być ohydne i przykre do tego stopnia, że momentami chce nam się płakać. Dziwi mnie jedynie to, iż kiedy już zaczęłam ją czytać nie umiałam się oderwać. Nie umiem tego wyjaśnić, na czym polegał ten fenomen. Być może byłam ciekawa zakończenia? A może ogólnie historia jest dobra tylko rozwleczone opisy bólu odstraszają człowieka, który instynktownie nie chce przejmować bólu na siebie? Ciężko jest mi tak jednoznacznie powiedzieć, co myślę. Z jednej strony byłam niewątpliwie ciekawa jak to się wszystko rozwinie. Z drugiej strony byłam znudzona całą tą bajkowością, jaka nastała pod koniec książki. Cała ta historia ze Stefanem wydała mi się jakoś dziwnie nie potrzebna. Może, dlatego iż historia przykrego dzieciństwa i bólu związanego ze stratą bliskich była historią przyziemną, czymś, co każdy z nas zwykłych zjadaczy chleba w pełni zrozumie, jeśli kogoś w życiu utracił. Za to historia Stefana była już czysto magiczna, nie ludzka.. Obie stanowiły dla mnie dziwny kontrast i gryzły się, choć przecież ich celem było wzajemne uzupełnienie. Ja odczułam to tak jakbym czytała dwie różne książki i było to dość dziwne gdyż jakkolwiek życie Triany było przykre i smutne to znacznie przyjemniej odbierało mi się jej historie niż całe to bajdurzenie o muzyce. Nie wiem, może jestem za mało uduchowiona, może było to kwestią mojego przyziemnego podejścia do tematu? A może po prostu jako osoba, która przeżyła ból straty skupiłam się na czymś przyziemnym a duchowość zwyczajnie w porównaniu z tym do mnie nie przemawiała? Tak czy inaczej ciężko było mi przebrnąć przez tę książkę i nie nazwałabym ją jedną z lepszych, jakie wyszły z pod pióra Anne Rice. Postać Triany nie zyskała mojej sympatii a przyznam, że ciężko czyta się książkę, w której nikogo się nie lubi. Do tego koniec zupełnie mi się nie podobał a niektóre sceny tak silnie raziły, że zepsuły mi sporo przyjemności z czytania. Ogólnie ciężka książka dla ludzi odpornych psychicznie na spojrzenie dziecka na alkoholizm rodzica. Tylko dla dorosłych czytelników.
Ocena: 3/5

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 29/07/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: