RSS

Lemony Snicket – A Series of Unfortunate Events #7 The Vile Village

14 Sier

Opis: Opcje sierot Baudelaire znacznie się wykruszyły. Po kolejnym dramatycznym zajściu z udziałem Hrabiego Olafa nikt z rodziny nie chce wziąć na swoje barki tak tragicznego losu, jaki spotyka większość z ich opiekunów. Dlatego też korzystając z okoliczności, jakie stwarza projekt „Do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska” sieroty trafiają do wioski, w której wszędzie panoszą się kruki. Skuszone nazwą WZS, która skojarzyła im się z tajemniczym przesłaniem trojaczków Bagiennych, skazują się na ciężkie roboty w obrębie całego miasteczka. Przyjdzie im czyścić kruczą fontannę, sprzątać mieszkania a nawet piec ciasteczka dla rady seniorów rządzącej miasteczkiem. W mieście (zwanym wioską) panuje wiele praw, których pod żadnym pozorem nie wolno nikomu łamać. Wyprawa tam okazuje się jednak bardzo trafnym wyborem, kiedy w ręce rodzeństwa trafiają tajemnicze kuplety napisane ręką Izadory Bagiennej.
Diagnoza: Ten tom nie był już tak dobry jak jego poprzednik. Choć nazwanie drzewa, na którym nocowały kruki – Nigdyjuż było dość zabawne (jeśli ktoś nie rozumie polecam przeczytanie Kruka autorstwa Edgara Allana Poe) to właściwie na tym kończy się błyskotliwość tej części. Owszem jest inaczej niż w poprzednich i choć może to zabrzmieć dziwnie gdyż powtarzam to od jakiegoś czasu – straszniej. Z łatwością domyśliłam się rozwiązania zagadki już od pierwszego kupletu i popsuło mi to dreszczyk oczekiwania. Wiem, iż jest to książeczka dla dzieci i nie powinnam wymagać zbyt wiele, ale cóż, nie mogę udawać, iż czekanie aż dzieci wreszcie na to wpadną było zajmujące. Do tego szablonowość postaci i przewidywalność była lekko nużąca. Co prawda nie był to tom tak zasmucający jak Tartak Tortur, ale i też nie wciągnął mnie bez reszty tak jak Winda Widmo. Mamy tu nieco odmienną od poprzednich sytuacje i co więcej autor po raz pierwszy kończy książkę inaczej. Zmienia bieg historii, która już nie będzie polegać na przechodzeniu sierot Baudelaire z rąk do rąk i to mu się chwali. Książka ta miała spory potencjał ze względu na właśnie tą zmianę oraz intrygujące zagadnienie WZS czy też dramatyczne położenie trojaczków Bagiennych. Mimo to autor momentami nieszczególnie się stara. Byłoby to niesamowite gdyby utrzymywał taki sam poziom zainteresowania każdym bez wyjątku tomem. Dlatego też i nie ujmuje mu zbyt wiele w ocenie, bo nie był zły. Zwyczajnie nie dorównywał tym najlepszym z części Niefortunnych Zdarzeń. Autor używając swoich wcześniejszych pomysłów utworzył coś, co po przeczytaniu poprzednich tomów nie jest już być może aż tak ekscytujące, ale wciąż ciekawe. Do tego zaznaczam, iż zmiana historii oraz dodanie nowej zagadki pod postacią Jacques’a Snicket’a mile zaskakuje. Cała reszta, czyli źli ludzie w przebraniu, tylko jedna przychylna sierotom osoba, wyzysk dzieci i niewolnicza praca – wszystko to już znamy i być może gdybym czytała te książeczki w nieco większych odstępach zyskałaby w moich oczach. Póki co liczę na poprawę sytuacji w tomie następnym. Zwłaszcza, że nie mogę się już doczekać, co stanie się z dziećmi po zdarzeniach rozgrywających się w wiosce… Pytania takie jak: kim jest Beatrycze? Jacques Snicket? jaka okrutna tajemnica okrywa historię pożaru domu rodziny Baudelaire?, skutecznie zachęcają do kontynuowania śledzenia serii. Ja zrobię to na pewno 😉
Ocena: 4/5

Advertisements
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 14/08/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: