RSS

Truman Capote – Breakfast at Tiffany’s

22 Sier

Opis: Historia opowiada o młodej amerykance Holly Golightly wiodącej pełne imprez i szaleństwa, wystawne życie w Nowym Jorku. Swoją oryginalnością i urokiem podbija serce każdego napotkanego mężczyzny jednakże jej celem jest mąż milioner a sama określa siebie jako „w podróży”. Kiedy poznaje początkującego pisarza wydaje się pałać do niego szczególną sympatią, wszak nazywa go Fred bo przypomina jej ukochanego brata. Znajomość ta jest burzliwa, ale krótka. Choć dla niego staje się niemalże ikoną jej świat jest zamkniętym miejsce, do którego dostęp ma wyłącznie ona.
Diagnoza: Kiedy zobaczyłam dramatycznie niewielkie gabaryty tej książeczki czułam, iż ekranizacja będzie lepsza i nie pomyliłam się. Jakkolwiek ciężko jest mówić, iż film był lepszy od książki, wszak to książka jest tu pierwowzorem, w tym przypadku musze powiedzieć, że tak po prostu jest. Czy dzieje się tak za sprawą sławy tego filmu, czy też obsady a może po prostu umiejętności reżysera? Ciężko jest mi powiedzieć. Książka jest czymś w rodzaju opowiadania, krótkiego i pozbawionego tego, co mamy możliwość zobaczyć w filmie. Ekranizacja zmienia też nieco przebieg akcji, przez co cała historia nabiera lepszego kształtu. Pomijając jednak to porównanie książka jest wciąż bardzo dobra. Jeśli by nie mieć ekranizacji to zapewne zyskałaby więcej w moich oczach. Zaznaczę jednak, iż książkowa Holly jest nieco inna, młodsza bardziej zwariowana i prostolinijna. Wizerunek Holly wystrojonej i marzącej o śniadaniu u Tiffanyego mamy wryty w głowach poprzez rewelacyjną kreację Audrey Hepburn a to co prezentuje książka bardziej skłania się ku wioskowej pannie, która skacze z kwiatka na kwiatek bez specjalnie głębokich przesłań ukrytych w jej naturze. Czytając tą książkę (a zajęło mi to zaledwie godzinę) odniosłam wrażenie jakby autor gdzieś się spieszył. Pozbawia nas opisów, które tak wiele wniosłyby do treści. Chociaż może właśnie o to chodziło. Może ten minimalizm miał nas skoncentrować na historii, która nie ukrywajmy głęboka szczególnie nie jest. Przyznaje jednak, iż zarówno styl jak i sam pomysł są naprawdę dobre i warto sięgnąć po tą pozycje ot chociażby po to by przeczytać coś na poziomie. Pośpiech, jaki da się wyczuć podczas czytania nieco popsuł mi zabawę i podejrzewam, że nawet, jeśli nie widziałabym ekranizacji to wciąż czegoś by mi tu brakowało. Z jednej strony nie przepadam za rozwlekłymi opisami i wiem, iż mężczyźni, w większości nie skupiają się na emocjonalnych opisach i na ogół jestem im za to wdzięczna. Tu jednak zabrakło mi czegoś, co sprawiłoby, że polubiłabym którąkolwiek z postaci. Zwyczajnie nie było na to czasu. Jeśli miałabym traktować to jako opowiadanie to nie brak mu niczego. Jest historyjka, rozwinięcie i zakończenie takie a nie inne. To przez rozdmuchanie filmowej wersji na piedestał wielkiego kina człowiek miał nieco większe oczekiwania i zostały one przyciśnięte przez smutną rzeczywistość. Mimo to polecam zarówno tym, którzy oglądali jak i tym, co nie widzieli. Czyta się szybko i lekko a sama historia zasługuje na uwagę ot chociażby ze względu na swoją oryginalność.
Ocena: 4/5
Ekranizacja: 1961 – Breakfast at Tiffany’s

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 22/08/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: