RSS

C. S. Lewis – The Lion, the Witch, and the Wardrobe

25 Sier

Opis: Trwa II wojna światowa. Rodzeństwo Łucja, Zuzanna, Piotr i Edmund opuszcza Londyn udając się do domu pewnego profesora, na wsi. Kiedy najmłodsza z nich Zuzanna odkrywa tajemnicze przejście w szafie nikt ze starszych nie chce jej uwierzyć. Dziewczynka będąc tam trafia do świata pogrążonego w wiecznej zimie i spotyka fauna, który wyjaśnia jej, iż znajduje się w Narnii. Niegdyś była to piękna kraina, lecz od jakiegoś czasu panuje tam zła czarownica. Edmund chcąc zażartować z siostry przypadkiem trafia w to samo miejsce, wprost w ręce czarownicy. Będąc pod działaniem jej magicznego uroku obiecuje sprowadzić resztę swojego rodzeństwa. Przepowiednia wszak mówi, że gdy dwaj synowie Adama i dwie córki Ewy zasiądą na tronie Narnii, zapanuje pokój i skończy się zima.
Diagnoza: Nie lubię czuć się zawiedziona. Tak samo miałam w przypadku Alicji w Krainie Czarów i tak samo poczułam się będąc berbeciem i widząc moją mamę jak podkłada prezenty pod choinkę (dzień, w którym dowiedziałam się, że Mikołaj nie istnieje ;P). Jako dzieci jesteśmy karmieni pewnymi drobnymi kłamstewkami, które później nieszczególnie dobrze na nas działają, kiedy wyda się, iż nie była to prawda. To samo ma się do bajek. Rośnie w nas opinia, iż coś jest przepiękną bajką a kiedy przeczytamy ją po latach okazuje się, że wcale nie jest taka wspaniała jak nam mówiono. Narnie czytało mi któreś z rodziców a później widziałam ją w formie telewizyjnej (tej z 1988 :p). Pamiętam, że byłam zafascynowana tą bajką i samym pomysłem, który znacznie wpłynął i na moje literackie przebłyski. Kiedy buduje się w około czegoś legendę i uważa za ideał, nagły policzek wymierzony w nasze przekonanie może być wyjątkowo bolesny. Choć wciąż uważam, iż sama historia jest świetna i każdy powinien ją przeczytać (najlepiej w dzieciństwie) to żałuje, że uznałam za dobry pomysł sięgać po nią teraz. Wszystko jest napisane w dziwnym pośpiechu, pozbawione szczegółów, które lubią dzieci (i nie tylko). Historia toczy się z górki z prędkością, która nie pozwala nam się niczym podelektować. Za mało treści, za mało skupiania uwagi czytelnika. Tak ot opowiastka do podusi żeby nasza pociecha miała magiczne sny. Nie wiem jak to się ma do reszty części, słyszałam, że z nimi jest już lepiej, ale na tej mocno się zawiodłam. Biorąc pod uwagę ile dzieci wychowało się na tej książce i jak wielki wpływ miała ta jedna opowieść na literaturę i nie tylko, wydawałoby się, iż będzie doskonała. No i nie jest.. Tak, to jedyny minus, jaki w niej odnajduje. Reszta zasługuje wyłącznie na oklaski. Oczywiście znam przeciwników tej serii i aspektów religijnych w niej zawartych, ale cóż, każdemu dogodzić się nie da. Fakt, jest to książka o religijnym przesłaniu, ale nie zauważyłam by było to przesłanie złe. Do tego fakt, iż opowieść ta uosabia marzenia każdego dziecka (znaleźć się w magicznym świecie pełnym magicznych stworzeń), przemawia za mocnym plusem. Nie mogłam się jednak powstrzymać przed obniżeniem oceny i każdy może to potraktować jako mój osobisty foch, ale cóż.. lubię delektować się historią, jaką przedstawia książka a tu zwyczajnie nie miałam takiej możliwości. Jeśli patrzeć na to jako literaturę dla dzieci to jest bezsprzecznie świetna i zupełnie niczego jej nie brakuje. Polecam ją w miejsce paranoicznej Alicji. Tu przynajmniej dziecko może się czegoś nauczyć a i przy okazji świetnie się bawić w Narnii, do której czasem wielu z nas chciałoby móc uciec…
Ocena: 4/5
Ekranizacja: 1) 1979 – The Lion, the Witch and the Wardrobe [animowany – TV] 2) 1988 – The Lion, the Witch, & the Wardrobe [TV] 3) 2005 – The Chronicles of Narnia: The Lion, the Witch and the Wardrobe

Reklamy
 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 25/08/2010 w * Przeczytane

 

Tagi: , , , ,

3 responses to “C. S. Lewis – The Lion, the Witch, and the Wardrobe

  1. ewa

    25/08/2010 at 18:38

    dwa razy zaczynałam tą książkę i dwa razy przez nią nie przebrnęłam, nie wiem dlaczego…

    za to niedawno wzięło mnie na baśnie Andersena – po przekopaniu całego domu w poszukiwaniu książki (która chyba zapadła się pod ziemię razem z moim dzieciństwem), znalazłam tylko „Konika Garbuska” i znów poczułam się jak 4-latka, której Tomek czyta tą bajkę…
    ach… wspomnienia 😉

     
    • Ann

      26/08/2010 at 10:23

      Hmm dziwne bo ja ją przeczytałam w mniej niż godzine 😉 Jakoś tak leci na łeb na szyje i nawet nie masz czasu na ponudzenie się :p

      A tego Konika to nie masz czasem przekazywanego z pokolenia na pokolenie? 😀 bo też kiedyś miałam w takim ładnym wydaniu i Cynowego Żołnierzyka.. heh 😉 Właśnie powiem Ci że po tej liście Książek Do Przeczytania Przed Śmiercią też zapałałam chęcią na Andersena ale nie mam chyba w domu nic bo wszystko się rozeszło po innych pokoleniach xD W bibliotece już i tak myślą że mam dziecko więc w sumie moge tam poszukać 😉

       
  2. ewa

    26/08/2010 at 16:58

    moj Konik jest taki stary, pożółknięty i ma takie cieniutkie kartki, prawie jak Biblia Tysiąclecia xD
    Andersena mi skroiło młodsze pokolenie! (ostatnio udało mi się odzyskać Kubusia Puchatka, teraz mam życzenie, coby pan Andersen do mnie wrócił) 😉
    widzisz, ciekawe co będzie, jak na prawdę będziesz miała… ;D

     

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: