RSS

Archiwum kategorii: – Komedia

10 filmów z przed roku 1990 które powinno się znać

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie ostatnia wymiana maili 😉 Dlatego też postanowiłam stworzyć to jakże subiektywne zestawienie dziesięciu filmów z przed roku 1990 które wpłynęły na mnie, oczarowały, ukształtowały upodobania i zwykle były oglądane po przynajmniej dziesięć razy. Z wiekiem nie mam już na to czasu ale wciąż jeśli jest okazja chętnie do nich wracam. Te jednak to crème de la crème, także bon appétit 😉 Kolejność zupełnie przypadkowa.

The Godfather (Ojciec chrzestny) (1972)

Godfather-poster

Zacznę od klasyki z serdecznymi pozdrowieniami dla Agnieszki która chcąc nie chcąc stała się inspiracją tego teksu a filmu wyżej wymienionego nie oglądała 😛 Cóż, nie powiem, że jest to film dla każdego. Ale bez wątpienia każdy dorosły fan kina kryminalnego znajdzie tu coś dla siebie. Zarówno książkowy pierwowzór jak i ekranizacja są absolutnie fenomenalne i nie wyobrażam sobie bym mogła przejść obok tej pozycji obojętnie. Bez tego filmu nie byłoby Chłopców z ferajny czy chodźby Rodziny Soprano. Ale przede wszystkim jest to film nie tylko gangsterski. Jest to dramat przedstawiający historię rodziny, pokazuje wartości i to które należy cenić i jak wysoko. Walkę o władzę, sławę, pieniądz. Znajdziemy tu miłość, zdradę, szacunek którego próżno szukać w obecnych czasach. Jest to oczywiście również najlepsze przedstawienie organizacji przestępczej i jej działalności w niesamowitej formię z mistrzowskim aktorstwem i muzyką. Och, ach, mogłabym się rozpływać jedynie nad samą muzyką. Kończąc swoje peany powiem jedynie iż gdybym z tej listy miała wybrać jeden film o którym mogłabym zapomnieć to na pewno nie byłby ten. Bez dwóch zdań, zostanie na zawsze w mojej pamięci jako 10/10. Bezbłędny, uczta kinomana.

One Flew Over the Cuckoo’s Nest (Lot nad kukułczym gniazdem) (1975)

Theatrical-Movie-Poster-one-flew-over-the-cuckoo-E2-80-99s-nest-12279895-1009-1500

Tu nie będę się rozpisywać bo każdy kto widział ten wie, a kto nie widział to cóż, powinien się conajmniej wstydzić. Jest to film mocny, pełen emocji w większości wstrząsających nami dogłębnie. Wątpie by ktoś był w stanie obejrzeć go do końca bez wzruszenia. Czytając książkę płakałam i nie wstydzę się do tego przyznać. To chyba najlepszy dramat psychologiczny jaki kiedykolwiek widziałam i nie obejrzenie go uważam za poważny błąd. Dla gry Jacka Nicholsona i koszmarnej Siostry Ratched warto zryć sobie tym filmem psychikę.

Taxi Driver (Taksówkarz) (1976)

taxi-driver-movie-poster-1976-1020170448

Martin Scorsese, Robert De Niro i młodziutka Jodie Foster – czy ten film potrzebuje jakiejś dodatkowej reklamy? Absolutny must watch dla mnie i każdego kto gustuje w dramatach. Nie będę się rozpisywać nad detalami bo to coś co po prostu trzeba obejrzeć samemu i spróbować ogarnąć z możliwie własną interpretacją.

Beetlejuice (Sok z żuka) (1988)

6963162.3

Gdybym była złośliwa napisałabym, że powstał on kiedy jeszcze Tim Burton kręcił dobre filmy ale nie będę złośliwa i powiem jedynie – absolutny kandydat do top 5 czarnej komedii. Nie sposób się na nim nie śmiać, nie wzruszyć a nawet bać, przynajmniej w tamtych czasach kiedy to Beetlejuice pod postacią węża wydawał się naprawdę przerażający. Do tego świetna obsada, gra aktorska, muzyka Dannyego Elfmana i przedewszystkim oryginalność. Próżno szukać czegoś choć odrobinę podobnego. Absolutnie jeden z moich ukochanych filmów które mogłabym oglądać kilka razy pod rząd.

Der Name der Rose (Imię róży) (1986)

the-name-of-the-rose-1986-movie-poster

Och cóź to były za emocję. No bo czy ktokolwiek oglądając ten genialny kryminał po raz pierwszy domyślił się zakończenia i sam rozwiązał zagadkę? Wciąż uwielbiam do niego wracać choć już tak dobrze znam zakończenie. Uwielbiam jego mroczny klimat, gęstą, tajemniczą atmosferę i świetną grę aktorską. Takich filmów już się nie robi 😦

Life of Brian (Żywot Briana) (1979)

20080725204913679_1_original

Musiał się tu znaleźć, bo po prostu musiał 😀 To bez sprzecznie nie jest film dla każdego… Moja mama podejrzewam, stukneła by się w czoło gdyby obejrzała chociaż pięć minut. Ale ja wciąż nie mogę się oprzeć humorowi ekipy Monty Pythona. I podziewiam ich za to jak bardzo nie boją się że ktoś tam na nich czeka po śmierci 😀 But remember to always look on the bright side of life~ 😀

Monty Python and the Holy Grail (Monty Python i Święty Graal) (1975)

1d4712fc1ce655463ccae0c4a43935f3

Skoro jest Brian to i nie mogło zabraknąć Graala 😉 Można by wymieniać tysiące smaczków tego filmu jak morderczy królik, rycerzy Ni, prędkość jaskółki bez obciążenia… Ten film po prostu trzeba obejrzeć 😀 Nie powiem że jest to dzieło na poziomie filmów powyżej ale nie wyobrażam sobie, że miałabym go nie znać. Jeden z tych filmów na których po prostu nie można przestać się śmiać 😉

Breakfast at Tiffany’s (Śniadanie u Tiffany’ego) (1961)

7d4638ab3fff23a4b7b90be405d49d51

I z karykatur przeskok na kino poważne, kino kobiece. Nie jestem wielką fanką tego typu filmów a jednak urzekł mnie do tego stopnia iż nawet mnie to zaskoczyło. Można by śmiało powiedzieć iż film ten stał się inspiracją do znienawidzonego przezemnie filmu Pretty Women, nie znoszę go i nigdy już tego zdania nie zmienie. Tu jednak historia jest nieco inna, bardziej wyrafinowana, pełna smaku i taktu. Uczta dla oczu. Do tego jakże piękna Audrey Hepburn i moje ukochane Moon River Franka Sinatry. Polecam każdemu kto ma ochotę na klasykę która nie charkteryzuję się przerostem formy nad treścią.

Gone with the Wind (Przeminęło z wiatrem) (1939)

przeminelo

Mówcie sobie co chcecie ale ja po prostu uwielbiam ten film 😛 Uwielbiam w nim Vivien Leigh i Clark’a Gable. Nie sposób mi przejść obok niego obojętnie choć być może gdybym obejrzała go po raz pierwszy teraz, miałabym zbyt wiele dobrych melodramatów do porównania.. Nie zmienia to faktu, że pozostaje w moim osobistym zestawieniu top 10 😉 „Pomyślę o tym jutro” a jeśli komuś się to nie podoba to „Frankly my dear, I don’t give a damn.” 😉

Die Unendliche Geschichte (Niekończąca się opowieść) (1984)

the-neverending-story-53c577f34bcf2.jpg

Jakież byłoby moje życię bez tego filmu.. Odtwarzałam go z kasety tak często że praktycznie ją zdarłam 😉 Marzyłam o świecie fantazji, o locie na smoku o magicznych stworzeniach które pomogłyby mi się wyrwać z tego ponurego świata… Bezsprzecznie dzięki temu filmowi zainteresowałam się fantasy. A może to po prostu już gdzieś we mnie tkwiło? Tak czy inaczej to po nim zaczęłam miewać różnego rodzaju fantastyczne sny które nierzadko opisywałam i byłoby cudownie gdybym dotrwała w nich do końca 😉 Jest tu magia, emocje, przepiękny baśniowy klimat. To czego tak bardzo brakuje we współczesnych filmach skupionych znacznie mocniej na formie niżeli na przekazie.. Tym jakże emocjonalnym dla mnie filmem kończę moją listę top 10 i zaznaczam iż wielu filmów tu zabrakło jak np Ghost Busters, Look Who’s Talking, Dangerous Liaisons czy chociażby Kapuśniaczku 😉 Te jednak zostawię sobie do innego zestawienia a już w przygotowaniu mam listę filmów lat 80-90 które wszyscy oglądaliśmy ale wstydzimy się do tego przyznać 😛 Także do przeczytania 😉

 

Red (2010)

Powód: Obsada, chociaż głównie Bruce Willis.
Opis: Bycie emerytowanym agentem specjalnym CIA bywa ciężkostrawne. Kiedy już wyszkolą takiego na niezniszczalnego i wiedzącego o największych narodowych spiskach, staje się potencjalnym kandydatem do likwidacji. Grupa przyjaciół odbywająca swój jakże zasłużony emerytalny odpoczynek, zostaje wrobiona w zamach, przez co stają przed jedyną możliwą opcją reaktywacji starego zespołu by z wzajemną pomocą ujść z życiem. Chcąc dotrzeć do prawdy podejmują się karkołomnej misji możliwej do wykonania jedynie dla najlepszych z najlepszych.
Diagnoza: Pamiętam, iż był to początek naszego związku, kiedy to mój mężczyzna chciał wybrać się do kina na Piranie 3D. O gustach się nie dyskutuje i przyznam, że też byłam ciekawa tego filmu a może raczej chciałam się trochę poprzytulać w momencie strachu 😉 Jednakże będąc w kinie uznaliśmy, że pójdziemy na coś innego, nie zupełnie pamiętam, dlaczego. Ja w ramach wypowiadania swojego zdania rzuciłam, iż chętnie poszłabym na film z Brucem a że taki właśnie leciał to na niego poszliśmy. Nie mogę powiedzieć, że były to stracone pieniądze, bo nie było aż tak tragicznie, ale biorąc pod uwagę tak dobrą obsadę dziwi mnie doprawdy niski poziom tego filmu. Owszem, zaśmiałam się kilka razy nie ukrywam. Sam pomysł też niczego sobie i co tu dużo mówić gra aktorska bardzo dobra. Jednakże nie ratuje całości i to najbardziej smuci. Momentami było nudno, pamiętam, że nawet miałam kryzys, kiedy to już prawie usypiałam na ramieniu mojego mężczyzny. Generalnie nie żałuje, że wybraliśmy się na to, jeśli alternatywą była Pirania 3D. Niestety ciężko jest mi ten film polecić potencjalnemu widzowi. Dlatego też ujmę to dyplomatycznie i powiem, że jeśli jesteście fanami kogoś z obsady, a jest to obsada z najwyższej półki (Bruce Willis, Morgan Freeman, John Malkovich i Helen Mirren), obejrzyjcie od tak żeby czymś wypełnić czas. Jeśli zaś oczekujecie czegoś wyjątkowo wybitnego i śmiesznego, zwyczajnie omińcie tą pozycje. Ja osobiście płakałam ze śmiechu przy akcji z pluszową świnką 😉

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 08/03/2011 w + Obejrzane, - Akcja, - Komedia

 

Tagi:

Scary Movie 4 (2006)

Powód: Ten sam, co przy pierwszej.
Diagnoza: Po śmierci swojego męża Cindy najmuje się jako pomoc przy starszej kobiecie w stanie katatonii. Jednakże dom starszej pani nie jest bezpiecznym miejscem. Straszy tam duch małego chłopca żądny zemsty. Pozytywną stroną jest sąsiad, Cindy któremu z wzajemnością wpada w oko. Tom jest przystojnym rozwodnikiem z dwójką dzieci, z którymi nie potrafi znaleźć wspólnego języka. Tymczasem świat zostaje zaatakowany przez TriPody, które chcą zniszczyć ludzkość. Cindy odkrywa, iż ma to związek z chłopcem, który straszy w jej domu a rozwiązanie zagadki kryje się w pewnej osadzie.. Tą część także widziałam dwa razy i żałuje każdego. Sądziłam, że być może za drugim podejściem odbiorę ją nieco lepiej, ale cóż, nie zawsze mamy to, czego chcemy. Głównymi motywami są tu Klątwa i Wojna światów, których nie oglądałam i jakkolwiek orientowałam się, o co w nich chodzi to niespecjalnie bawiły mnie parodie. Choć w przypadku wcześniejszych części wszystkie parodie wychodziły w miarę naturalnie i większość widzów widziała to, co było sparodiowane tak tutaj humor jest bardzo mocno na siłę. Niektóre żarty są mocno nie na miejscu a parodiowane filmy raczej niezbyt wysokich lotów. Postaci nudne i nie śmieszne a dialogi poniżej poziomu. Mając do dyspozycji takie filmy jak Piła, Klątwa czy Osada można było wymyślić sporo zabawnych scen jednak autorzy najwyraźniej poszli na piwo i napisali, co im do zamroczonych umysłów przyszło. Jedyną sceną, na której się śmiałam jest parodia Tom’a Cruise, ale to zapewne, dlatego że wyjątkowo go nie lubię. Całą resztę ciężko nazwać nawet przeciętną. Ten film jest zwyczajnie kiepski. Nie jest śmieszny ani przemyślany, zwyczajne marnotrawstwo czasu, taśmy i pieniędzy. Nie potrafię znaleźć nawet żadnych pozytywów, które mogłabym opisać na plus, bo fakt, iż widziałam w życiu gorsze filmy mimo wszystko na plus się nie zalicza 😉 Nie traćcie na to czasu, nawet, jeśli jesteście zagorzałymi fanami wcześniejszych produkcji. Chyba, że dopadła was wyjątkowo ciężka chandra tak jak mnie, kiedy to włączyłam, ale i wtedy lepiej puścić którąś z wcześniejszych części, ta im do kolan nie dorasta 😉
Plus: Tym razem brak.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31/07/2010 w + Obejrzane, - Komedia

 

Tagi: ,

Scary Movie 3 (2003)

Powód: Ten sam, co przy pierwszej.
Diagnoza: Cindy Campbell skończyła już studia i rozpoczęła karierę jako dziennikarka. Tropiąc zjawiska paranormalne natrafia na tajemnicze kręgi, które pojawiły się na polu byłego pastora Toma Logana. W międzyczasie spotyka swoją przyjaciółkę Brende, która w dziwnych okolicznościach umiera z powodu pewnej kasety video. Cindy opiekująca się swoim bratankiem próbuje rozwiązać obie tajemnice i ochronić swoją rodzinę przed tajemniczą postacią ze studni. Tą część oglądałam już tylko dwa razy a i tak uważam, że o jeden raz za dużo. Jakkolwiek zyskała nieco w moich oczach za drugim podejściem to ciężko ją przyrównać do jej wcześniejszych części. Poziom jest tu już wyjątkowo niski, choć wyzbyli się obrzydliwości jednakże na rzecz humoru. Głównym motywem jest Ring i Znaki, które do najzabawniejszych filmów nie należą 😉 Jakkolwiek sparodiowali je dobrze to niewiele dali okazji do śmiechu. Ktoś chyba starał się o nieco bardziej dojrzały dowcip i przez to całość straciła swój „urok”. Dwie pierwsze części były lekko ohydne, ale to właśnie ta ohyda sprawiała, że śmialiśmy się do rozpuku. W przypadku tej można pozwolić sobie na nieznaczne uśmieszki jednakże nie jest to już to samo. Jeśli starano się o parodie na przyzwoitym poziomie to im to zwyczajnie nie wyszło. Stanęli na środku między produkcją wyjątkowo głupią, ale śmieszną a między czymś naprawdę dobrym. Krok w którymś kierunku i byłby plus a tak pozostaje jedynie niesmak. Nawet obecność Charliego Sheena niespecjalnie pomaga. Sparodiowanie 8 Mili też wyjątkowo nieudane (a może to ja jestem na tym punkcie czuła, bo lubię Eminema? XD). Scena z Michaelem Jacksonem też mocno nie na miejscu.
Plus: Ciężko tu o jakiekolwiek plusy. Osobiście śmiałam się jedynie na scenach związanych z Ring. Zwłaszcza, kiedy Brenda biła się z dziewczyną ze studni ;P Żarty o księdzu pedofilu i „reanimacja” zwłok wyjątkowo poniżej poziomu. Ciężko mi powiedzieć czy warto w ogóle sięgać po ten film. Z tego, co pamiętam, kiedy ja go oglądałam w tym roku, akurat leciał w telewizji. Jeśli załapiecie się na niego w tv to można, bo wtedy nie wydacie na niego ani grosza. W innym wypadku lepiej sobie odpuścić, bo chociaż nie jest tak obleśny jak części poprzednie to zwyczajnie nie jest na tyle śmieszny żeby tracić na niego czas. Nawet w doborowym towarzystwie 😉

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31/07/2010 w + Obejrzane, - Komedia

 

Tagi: ,

Scary Movie 2 (2001)

Powód: Ten sam, co przy pierwszej.
Diagnoza: Cindy i jej przyjaciele, którym udało się przeżyć masakrę w poprzedniej szkole stają się obiektem zainteresowania pewnego profesora. Chcąc wykorzystać ich „inność” zaprasza wszystkich do starej posiadłości, w której to mają na celu zbadać pewne zjawiska paranormalne. Posiadłość nie tylko jest nawiedzona, ale także skrywa pewien mroczny sekret jej poprzednich właścicieli. Tą część oglądałam już nieco mniej razy, (choć wciąż w liczbie mnogiej) głównie ze względu na znacznie niższy poziom. Jednakże, kiedy włączyłam ją teraz, być może za sprawą pozytywnego nastawienia, nieźle się uśmiałam. Fakt, wciąż jest tu bardzo wysoki poziom obrzydliwości, który momentami ciężko przełknąć, ale są też sceny wyjątkowo zabawne. Jak walka z kotem, która za każdym razem wyciska mi łzy z oczu xD czy też „Moo motherf*****, Moo!” 😀 Kiedy oglądałam to za pierwszym razem nie widziałam jeszcze Rose Red i nie bardzo rozumiałam cały koncept. Teraz jestem już bogata o wiedze i wszystko wydało się o wiele bardziej zabawne. Fakt, nie jest to już tak dobre jak część pierwsza, ale z parodiami tak to zwykle bywa. Wręcz należy się cieszyć, że da się to jeszcze w ogóle oglądać 😉 Po pierwszym obejrzeniu czułam mocny niesmak, ale z czasem zaczęłam zauważać znacznie więcej zabawnych scen, uodporniona na te ohydne 😉 Pod paroma względami jest nawet lepsza od jedynki. Twórcy pozbyli się nudnych bohaterów a pozostawili tych najbardziej wyrazistych. Do tego dodali kilka smaczków dla oka i popracowali nad dialogami. Poziom jednak wciąż dryfuje bardzo nisko 😉
Plus: Znacznie bardziej przypadł mi do gustu dobór sparodiowanych filmów niż w jedynce. Choć być może poziomem pierwszej części nie dorównuje to sam klimat skutecznie nadrabia. Wciąż mamy tu dowcipy wulgarne, momentami ohydne i lekko odrażające, ale pośmiać się można 😉 Chyba najmocniej obrzydzała mnie postać Rączki 😛 Sceny, w których „bawi się” jedzeniem są tak obleśne, że ciężko mi je w ogóle oglądać 😉 Każdy ma jednak swoje poczucie smaku, sama znam osoby, które na tych scenach płaczą ze śmiechu (jesteście chorzy xD) :p Mi najbardziej spodobała się parodia Aniołków Charliego i temat przewodni Rose Red 😉 Wciąż warte polecani, ale raczej jako zapychacz. Nie skupiajcie się na treści zbyt silnie, bo niewiele twórcy mają do przekazania poza dowcipnymi gagami i zabawnymi dialogami 😉

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 31/07/2010 w + Obejrzane, - Komedia

 

Tagi: ,

Scary Movie (2000)

Powód: Oglądałam ten film już nasty raz z kolei. Tym razem miałam ochotę na coś głupawego 😉
Diagnoza: W spokojnym do tej pory miasteczku ginie uczennica gimnazjum. Sprawcą jest tajemniczy morderca, który dzwoni do swoich ofiar pytając o ulubiony straszny film. Grupa przyjaciół ze szkoły ofiary uświadamia sobie, iż morderstwo ma miejsce równo rok po tym jak spowodowali wypadek, w którym z ich winy zginął pewien rybak. Zabójca uzmysławia im, iż wie, co zrobili a ludzie zaczynają znikać w dziwnych okolicznościach. Zacznijmy od tego, że jest to bodajże najniższego poziomu film ze wszystkich, jakie tu opisywałam do tej pory. Swego czasu jednak był klasycznym filmem na tak zwane domówki. Dlatego też oglądałam go tyle razy, że bez wątpienia mogłabym go cytować, co wcale za chwalebne nie uważam 😉 Jakkolwiek humor jest tu wyjątkowo niskich lotów, jest to film śmieszny. Każdy, z kim go oglądałam śmiała się nieraz do łez i dlatego nie uznaje go za coś niewartego uwagi. Owszem, jeśli ktoś nie lubi takiego humoru albo samej idei parodii to zwyczajnie nie powinien po niego sięgać. Jest tu sporo wulgarności, przemocy i głupoty. Jednak w dobrym towarzystwie, przy dobrym piwie, nie robi to większej różnicy 😉 Można się pośmiać i to jest chyba w tym wszystkim najważniejsze 😛 Znam ludzi, którzy uważają, że film ten jest poniżej ich godności i mają do tego prawo, bo co tu dużo mówić jest głupi. Ale czy czasem nie macie ochoty na coś, przy czym nie trzeba myśleć? Zwłaszcza w towarzystwie, kiedy więcej się komentuje niż podziwia na ekranie 😉 Tak czy siak, obejrzeć można. Sam poziom żartów akurat w tej części nie jest jakoś rażąco żenujący. Wszystkie sparodiowane sceny są dość śmieszne i sami aktorzy też zyskują sympatie. Najbardziej lubianą sceną jest parodia Matrixa, która bodajże nawet dostała jakąś nagrodę 😉
Plus: Choć niektóre sceny zalatują idiotyzmem wciąż bawią. Mi osobiście nie podoba się tylko jedna scena, którą za każdym razem starałam się omijać. Poza tym wszystko jest momentami obrzydliwe, ale na znośnym poziomie. Do tego zabawne dialogi, udane parodie i przerysowane postaci. Nawet oglądając ten film nasty raz wciąż śmiałam się z niektórych dialogów a to już duży plus 😉 Bardzo ciężko o takie humorystyczne sceny, które śmieszą nas za każdym razem, kiedy je widzimy a mimo to ten film takie posiada. Jednakże jak już zaznaczyłam nie jest to humor dla każdego. Jeśli nie zdzierżyliście American Pie to po tę pozycje też nie sięgajcie, bo jest jeszcze gorsza 😀 Jako parodia Krzyku, jak dla mnie wyśmienita. Ten film od samego początku bym mocno żenujący 😉 Moja ulubione sparodiowane sceny dotknęły Szóstego zmysłu i Titanica 😉 Polecam każdemu, kto lubi się pośmiać niekoniecznie używając przy tym szarych komórek 😉

 
2 komentarze

Opublikował/a w dniu 31/07/2010 w + Obejrzane, - Komedia

 

Tagi: ,

Go West: A Lucky Luke Adventure (2007)

Powód: Kupiłam dvd bratu na urodziny, bo zawsze był wielkim fanem Lucky Luke’a i uznałam, że może ja też obejrzę skoro już ma się ten oryginał 😉
Diagnoza: Daltonowie znów na wolności. Jak wiadomo póki Dalton żyw jego jedynym zajęciem jest napadanie na banki. I sprawa byłabym bardzo prosta, jest ich czterech a świeżo rozwijające się banki mają na tyle gotówki by Daltonowie byli szczęśliwi. Gdyby nie mały problem.. Noszący imię Lucky Luke, który jak głosi legenda strzela szybciej od własnego cienia. Próbując się przed nim ukryć Daltonowie trafiają do taboru pionierów zmierzających do Kalifornii, aby się tam osiedlić. Nieuczciwy sprzedawca dał im na to 80 dni wierząc, iż nie dotrą na czas, dzięki czemu on zachowa ziemię i pieniądze. Zrozpaczeni pionierzy zwracają się z prośbą o eskortę do nieustraszonego stróża prawa, któremu przypadnie trudne zadania utrzymania w ryzach uprzykrzających mu życie Daltonów i pokonania nieprzyjaznych terenów wraz z pionierami w rekordowym czasie. Przyznaje się bez bicia, że zawsze nie cierpiałam Lucky Luke’a. To po części wina mojego drogiego brata, który zawsze bardzo go lubił i znęcał się nade mną przełączając na tą bajkę na tv, kiedy to człowiek nie miał zbyt wielkiego wyboru w oglądaniu (a w przypadku starszego rodzeństwa można było jedynie śnić o władzy nad pilotem ;P). Owszem lubiłam braci Dalton, ale kto ich nie lubił 😉 Za to główny bohater przyprawiał mnie o ból zębów 😛 ten jego spokój, pewność siebie, wręcz pyszałkowatość. Ble, jednym słowem. Dlatego też nie dziwi mnie, że film ten nie przypadł mi do gustu, choć uwierzcie mi, starałam się. Choć sama historia być może nie jest nudna, jeśli oglądało się kreskówkę Lucky Luke od samego początku wiadomo jak się sprawy potoczą. Zwykle odcinek opierał się na tym, że bracia Dalton próbowali uciec z więzienia a Lucky odprowadzał ich do niego po niesamowicie wyczynowym zatrzymaniu, podczas którego strzelał szybciej niż własny cień. Jakkolwiek tu fabuła jest może i bardziej rozciągnięta i na planie pojawią się także inne postaci i inne wątki, to bajka wciąż jest boleśnie przewidywalna. Jednakże nie wymagajmy zbyt wiele, wszak bajka jest dla dzieci i sądzę, że dzieciom może się spodobać. Co prawda nie wiem jak obecnie dzieci zapatrują się na sprawy dzikiego zachodu i czy wciąż marzą o tym by być kowbojem 😉 ale jeśli tak jest to bajka na pewno do nich dotrze. Jest zabawna (w umiarkowany sposób), jest dynamiczna i, co się chwali, niezbyt głośna. Bracia Dalton jak zwykle nie cierpią Lucky Luke’a który jak zwykle jest tym dobrym gościem. Do tego jego wspaniały i dzielny wierzchowiec ma szanse poznać francuską klacz.. można się pośmiać 😉
Plus: Czego by nie mówić o Cezarym Pazurze jest on bezsprzecznie świetnym aktorem, który potrafił zagrać wszystko. Obecnie jedyna rola, w jakiej go uświadczymy to głos podkładany w bajkach. I jakkolwiek uwielbiam go jako Sida w Ice Age (nawet bardziej niż Johna Leguizamo) tutaj nie do końca się sprawdza. Owszem mam sentyment do jego głosu, który przez tyle lat mnie rozśmieszał jednakże do roli stoickiego samotnego kowboja zwyczajnie nie pasuje. Cała reszta zaś zasługuje na plus, bo jest naprawdę dobrze dobrana. Można jedynie pomarudzić na to, że niektórzy mówią niewyraźnie bądź cicho (oglądałam ten film na słuchawkach żeby sąsiad nie urządził mi III WŚ za ciągłe podkręcanie dźwięku) ale ogólnie sprawy mają się dobrze. Mnie osobiście ubawił smaczek w postaci karaluchów z bajki Oggy and the Cockroaches, moja ulubiona francuska bajka 😉 Przyznaje też, że humor w tej akurat bajce o Lucky Luke’u jest całkiem przystępny. Można, ale raczej dla małych chłopców.

 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20/07/2010 w + Obejrzane, - Akcja, - Komedia, - Western

 

Tagi: , ,