RSS

Archiwum kategorii: – Kryminał

10 filmów z przed roku 1990 które powinno się znać

Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie ostatnia wymiana maili 😉 Dlatego też postanowiłam stworzyć to jakże subiektywne zestawienie dziesięciu filmów z przed roku 1990 które wpłynęły na mnie, oczarowały, ukształtowały upodobania i zwykle były oglądane po przynajmniej dziesięć razy. Z wiekiem nie mam już na to czasu ale wciąż jeśli jest okazja chętnie do nich wracam. Te jednak to crème de la crème, także bon appétit 😉 Kolejność zupełnie przypadkowa.

The Godfather (Ojciec chrzestny) (1972)

Godfather-poster

Zacznę od klasyki z serdecznymi pozdrowieniami dla Agnieszki która chcąc nie chcąc stała się inspiracją tego teksu a filmu wyżej wymienionego nie oglądała 😛 Cóż, nie powiem, że jest to film dla każdego. Ale bez wątpienia każdy dorosły fan kina kryminalnego znajdzie tu coś dla siebie. Zarówno książkowy pierwowzór jak i ekranizacja są absolutnie fenomenalne i nie wyobrażam sobie bym mogła przejść obok tej pozycji obojętnie. Bez tego filmu nie byłoby Chłopców z ferajny czy chodźby Rodziny Soprano. Ale przede wszystkim jest to film nie tylko gangsterski. Jest to dramat przedstawiający historię rodziny, pokazuje wartości i to które należy cenić i jak wysoko. Walkę o władzę, sławę, pieniądz. Znajdziemy tu miłość, zdradę, szacunek którego próżno szukać w obecnych czasach. Jest to oczywiście również najlepsze przedstawienie organizacji przestępczej i jej działalności w niesamowitej formię z mistrzowskim aktorstwem i muzyką. Och, ach, mogłabym się rozpływać jedynie nad samą muzyką. Kończąc swoje peany powiem jedynie iż gdybym z tej listy miała wybrać jeden film o którym mogłabym zapomnieć to na pewno nie byłby ten. Bez dwóch zdań, zostanie na zawsze w mojej pamięci jako 10/10. Bezbłędny, uczta kinomana.

One Flew Over the Cuckoo’s Nest (Lot nad kukułczym gniazdem) (1975)

Theatrical-Movie-Poster-one-flew-over-the-cuckoo-E2-80-99s-nest-12279895-1009-1500

Tu nie będę się rozpisywać bo każdy kto widział ten wie, a kto nie widział to cóż, powinien się conajmniej wstydzić. Jest to film mocny, pełen emocji w większości wstrząsających nami dogłębnie. Wątpie by ktoś był w stanie obejrzeć go do końca bez wzruszenia. Czytając książkę płakałam i nie wstydzę się do tego przyznać. To chyba najlepszy dramat psychologiczny jaki kiedykolwiek widziałam i nie obejrzenie go uważam za poważny błąd. Dla gry Jacka Nicholsona i koszmarnej Siostry Ratched warto zryć sobie tym filmem psychikę.

Taxi Driver (Taksówkarz) (1976)

taxi-driver-movie-poster-1976-1020170448

Martin Scorsese, Robert De Niro i młodziutka Jodie Foster – czy ten film potrzebuje jakiejś dodatkowej reklamy? Absolutny must watch dla mnie i każdego kto gustuje w dramatach. Nie będę się rozpisywać nad detalami bo to coś co po prostu trzeba obejrzeć samemu i spróbować ogarnąć z możliwie własną interpretacją.

Beetlejuice (Sok z żuka) (1988)

6963162.3

Gdybym była złośliwa napisałabym, że powstał on kiedy jeszcze Tim Burton kręcił dobre filmy ale nie będę złośliwa i powiem jedynie – absolutny kandydat do top 5 czarnej komedii. Nie sposób się na nim nie śmiać, nie wzruszyć a nawet bać, przynajmniej w tamtych czasach kiedy to Beetlejuice pod postacią węża wydawał się naprawdę przerażający. Do tego świetna obsada, gra aktorska, muzyka Dannyego Elfmana i przedewszystkim oryginalność. Próżno szukać czegoś choć odrobinę podobnego. Absolutnie jeden z moich ukochanych filmów które mogłabym oglądać kilka razy pod rząd.

Der Name der Rose (Imię róży) (1986)

the-name-of-the-rose-1986-movie-poster

Och cóź to były za emocję. No bo czy ktokolwiek oglądając ten genialny kryminał po raz pierwszy domyślił się zakończenia i sam rozwiązał zagadkę? Wciąż uwielbiam do niego wracać choć już tak dobrze znam zakończenie. Uwielbiam jego mroczny klimat, gęstą, tajemniczą atmosferę i świetną grę aktorską. Takich filmów już się nie robi 😦

Life of Brian (Żywot Briana) (1979)

20080725204913679_1_original

Musiał się tu znaleźć, bo po prostu musiał 😀 To bez sprzecznie nie jest film dla każdego… Moja mama podejrzewam, stukneła by się w czoło gdyby obejrzała chociaż pięć minut. Ale ja wciąż nie mogę się oprzeć humorowi ekipy Monty Pythona. I podziewiam ich za to jak bardzo nie boją się że ktoś tam na nich czeka po śmierci 😀 But remember to always look on the bright side of life~ 😀

Monty Python and the Holy Grail (Monty Python i Święty Graal) (1975)

1d4712fc1ce655463ccae0c4a43935f3

Skoro jest Brian to i nie mogło zabraknąć Graala 😉 Można by wymieniać tysiące smaczków tego filmu jak morderczy królik, rycerzy Ni, prędkość jaskółki bez obciążenia… Ten film po prostu trzeba obejrzeć 😀 Nie powiem że jest to dzieło na poziomie filmów powyżej ale nie wyobrażam sobie, że miałabym go nie znać. Jeden z tych filmów na których po prostu nie można przestać się śmiać 😉

Breakfast at Tiffany’s (Śniadanie u Tiffany’ego) (1961)

7d4638ab3fff23a4b7b90be405d49d51

I z karykatur przeskok na kino poważne, kino kobiece. Nie jestem wielką fanką tego typu filmów a jednak urzekł mnie do tego stopnia iż nawet mnie to zaskoczyło. Można by śmiało powiedzieć iż film ten stał się inspiracją do znienawidzonego przezemnie filmu Pretty Women, nie znoszę go i nigdy już tego zdania nie zmienie. Tu jednak historia jest nieco inna, bardziej wyrafinowana, pełna smaku i taktu. Uczta dla oczu. Do tego jakże piękna Audrey Hepburn i moje ukochane Moon River Franka Sinatry. Polecam każdemu kto ma ochotę na klasykę która nie charkteryzuję się przerostem formy nad treścią.

Gone with the Wind (Przeminęło z wiatrem) (1939)

przeminelo

Mówcie sobie co chcecie ale ja po prostu uwielbiam ten film 😛 Uwielbiam w nim Vivien Leigh i Clark’a Gable. Nie sposób mi przejść obok niego obojętnie choć być może gdybym obejrzała go po raz pierwszy teraz, miałabym zbyt wiele dobrych melodramatów do porównania.. Nie zmienia to faktu, że pozostaje w moim osobistym zestawieniu top 10 😉 „Pomyślę o tym jutro” a jeśli komuś się to nie podoba to „Frankly my dear, I don’t give a damn.” 😉

Die Unendliche Geschichte (Niekończąca się opowieść) (1984)

the-neverending-story-53c577f34bcf2.jpg

Jakież byłoby moje życię bez tego filmu.. Odtwarzałam go z kasety tak często że praktycznie ją zdarłam 😉 Marzyłam o świecie fantazji, o locie na smoku o magicznych stworzeniach które pomogłyby mi się wyrwać z tego ponurego świata… Bezsprzecznie dzięki temu filmowi zainteresowałam się fantasy. A może to po prostu już gdzieś we mnie tkwiło? Tak czy inaczej to po nim zaczęłam miewać różnego rodzaju fantastyczne sny które nierzadko opisywałam i byłoby cudownie gdybym dotrwała w nich do końca 😉 Jest tu magia, emocje, przepiękny baśniowy klimat. To czego tak bardzo brakuje we współczesnych filmach skupionych znacznie mocniej na formie niżeli na przekazie.. Tym jakże emocjonalnym dla mnie filmem kończę moją listę top 10 i zaznaczam iż wielu filmów tu zabrakło jak np Ghost Busters, Look Who’s Talking, Dangerous Liaisons czy chociażby Kapuśniaczku 😉 Te jednak zostawię sobie do innego zestawienia a już w przygotowaniu mam listę filmów lat 80-90 które wszyscy oglądaliśmy ale wstydzimy się do tego przyznać 😛 Także do przeczytania 😉

Reklamy
 

Rock’N’Rolla (2008)

Powód: Strasznie trudno się domyślić 😉
Opis: Co łączy mafijnego bossa, księgową, skorumpowanego polityka i drobnych złodziejaszków? Żądza pieniądza potrafi opętać każdego. Choć każde z nich oficjalnie pracuje jedno dla drugiego, za plecami swoich wspólników stara się położyć rękę na forsie i przy okazji wyrolować konkurencje. Kiedy w grę wchodzą miliony dolarów nie ma żadnych chwytów niedozwolonych.
Diagnoza: Oglądając ten film miałam dziwne wrażenie déjà vu. Trzeba mi było sceny tańca Butlera i Newton bym załapała, że film ten niebezpiecznie próbuje naśladować Pulp Fiction. Pulp Fiction jest jednym z moich ulubionych filmów, ba nawet znam pewnego ktosia, kto teraz pewnie mnie czyta, który umie cytować ten film z pamięci ;D Jakkolwiek brzmi to pewnie strasznie, ale Tarantino jest jednym z moich ulubionych reżyserów. Widziałam mnóstwo prób naśladownictwa tych nieudanych i tych jeszcze bardziej nieudanych. Ten film z początku wydaje się podobny jedynie przez tematykę, o co Guya Ritchie obwinić nie można. Później jednak podobieństw jest coraz więcej i więcej aż w ostatecznym rozrachunku jest ich zbyt wiele. Jakkolwiek oba filmy różnią się nieznacznie i na upartego, jeśli się nie widziało tego pierwszego to ten wyda się niesamowicie nowatorski, to cóż, Pulp Fiction do pięt nie dorasta. Ale nie będę się tu czepiać dłużej podobieństwa, bo zdaje sobie sprawę, że nie każdy sięga po takie dziwne twory jak filmy Tarantino 😉 Jakkolwiek, jeśli się nie lubi filmów Tarantino to i ten nie będzie dobrym wyborem. Akcja na początku dzieje się nieco zbyt szybko. Za dużo dialogów w zbyt szybkim tempie, przez co przyznam przewijałam przynajmniej dwa razy żeby wiedzieć, kto roluje, kogo i dlaczego. Była to jednak moja wina gdyż zwyczajnie nie byłam przygotowana na intensywnie skupienie się na akcji już od pierwszych minut filmu. Później jest już znacznie bardziej zjadliwie. Bywa strasznie, bywa śmiesznie, bywa narkotycznie. Scena ucieczki przed niezniszczalnymi ruskimi jest rewelacyjnie nakręcona. Zabawa obrazem w przypadku tej akurat sceny powaliła mnie na kolana i tu akurat chylę czoła. Do tego przyrównanie człowieka do pudełka fajek, niezwykle poetyckie 😉 Na największy plus zasługuje jednak muzyka. Tworzy tak niesamowite tło, że od razu zapragnęłam soundtracka. Do tego dobór aktorów też interesujący. Poza brzydką Thandie Newton wszyscy wpasowali się w swoje role idealnie. Przemilczę tu postać One Two gdyż obawiam się iż mój słowotok mógłby ciągnąć się zbyt długo ;P Nie powstrzymam się jednak przed skomentowaniem ciekawostki dotyczącej Thandie, która ze względu na infekcje gardła pana Butlera odmówiła pocałowania go xD Droga pani Newton infekcja gardła nie jest taka straszna… xD W każdym bądź razie jest to jedna z ról pana Butlera, którą warto zapamiętać 😉 Pasuje mi do tego typu postaci o wiele bardziej niż do komedii romantycznych, ale to tylko moje zdanie 😉 Wracając jednak do samego filmu to bez wątpienia polecam, choć może nie fanatykom Pulp Fiction żeby się nie poczuli urażeni naruszeniem świętości 😉 Ja ubawiłam się świetnie, przyznaje, nie od samego początku, bo trochę trzeba było czasu żeby akcja się rozwinęła, ale dla niektórych scen było warto. Do tego ta muzyka, ah! Polecam tym, którzy lubią nieco „odchyłowe” kino 😉 Czy już wspomniałam, że One Two fajny jest? 😀

 
3 Komentarze

Opublikował/a w dniu 22/08/2010 w + Obejrzane, - Kryminał

 

Tagi: