RSS

Archiwum kategorii: – Western

Go West: A Lucky Luke Adventure (2007)

Powód: Kupiłam dvd bratu na urodziny, bo zawsze był wielkim fanem Lucky Luke’a i uznałam, że może ja też obejrzę skoro już ma się ten oryginał 😉
Diagnoza: Daltonowie znów na wolności. Jak wiadomo póki Dalton żyw jego jedynym zajęciem jest napadanie na banki. I sprawa byłabym bardzo prosta, jest ich czterech a świeżo rozwijające się banki mają na tyle gotówki by Daltonowie byli szczęśliwi. Gdyby nie mały problem.. Noszący imię Lucky Luke, który jak głosi legenda strzela szybciej od własnego cienia. Próbując się przed nim ukryć Daltonowie trafiają do taboru pionierów zmierzających do Kalifornii, aby się tam osiedlić. Nieuczciwy sprzedawca dał im na to 80 dni wierząc, iż nie dotrą na czas, dzięki czemu on zachowa ziemię i pieniądze. Zrozpaczeni pionierzy zwracają się z prośbą o eskortę do nieustraszonego stróża prawa, któremu przypadnie trudne zadania utrzymania w ryzach uprzykrzających mu życie Daltonów i pokonania nieprzyjaznych terenów wraz z pionierami w rekordowym czasie. Przyznaje się bez bicia, że zawsze nie cierpiałam Lucky Luke’a. To po części wina mojego drogiego brata, który zawsze bardzo go lubił i znęcał się nade mną przełączając na tą bajkę na tv, kiedy to człowiek nie miał zbyt wielkiego wyboru w oglądaniu (a w przypadku starszego rodzeństwa można było jedynie śnić o władzy nad pilotem ;P). Owszem lubiłam braci Dalton, ale kto ich nie lubił 😉 Za to główny bohater przyprawiał mnie o ból zębów 😛 ten jego spokój, pewność siebie, wręcz pyszałkowatość. Ble, jednym słowem. Dlatego też nie dziwi mnie, że film ten nie przypadł mi do gustu, choć uwierzcie mi, starałam się. Choć sama historia być może nie jest nudna, jeśli oglądało się kreskówkę Lucky Luke od samego początku wiadomo jak się sprawy potoczą. Zwykle odcinek opierał się na tym, że bracia Dalton próbowali uciec z więzienia a Lucky odprowadzał ich do niego po niesamowicie wyczynowym zatrzymaniu, podczas którego strzelał szybciej niż własny cień. Jakkolwiek tu fabuła jest może i bardziej rozciągnięta i na planie pojawią się także inne postaci i inne wątki, to bajka wciąż jest boleśnie przewidywalna. Jednakże nie wymagajmy zbyt wiele, wszak bajka jest dla dzieci i sądzę, że dzieciom może się spodobać. Co prawda nie wiem jak obecnie dzieci zapatrują się na sprawy dzikiego zachodu i czy wciąż marzą o tym by być kowbojem 😉 ale jeśli tak jest to bajka na pewno do nich dotrze. Jest zabawna (w umiarkowany sposób), jest dynamiczna i, co się chwali, niezbyt głośna. Bracia Dalton jak zwykle nie cierpią Lucky Luke’a który jak zwykle jest tym dobrym gościem. Do tego jego wspaniały i dzielny wierzchowiec ma szanse poznać francuską klacz.. można się pośmiać 😉
Plus: Czego by nie mówić o Cezarym Pazurze jest on bezsprzecznie świetnym aktorem, który potrafił zagrać wszystko. Obecnie jedyna rola, w jakiej go uświadczymy to głos podkładany w bajkach. I jakkolwiek uwielbiam go jako Sida w Ice Age (nawet bardziej niż Johna Leguizamo) tutaj nie do końca się sprawdza. Owszem mam sentyment do jego głosu, który przez tyle lat mnie rozśmieszał jednakże do roli stoickiego samotnego kowboja zwyczajnie nie pasuje. Cała reszta zaś zasługuje na plus, bo jest naprawdę dobrze dobrana. Można jedynie pomarudzić na to, że niektórzy mówią niewyraźnie bądź cicho (oglądałam ten film na słuchawkach żeby sąsiad nie urządził mi III WŚ za ciągłe podkręcanie dźwięku) ale ogólnie sprawy mają się dobrze. Mnie osobiście ubawił smaczek w postaci karaluchów z bajki Oggy and the Cockroaches, moja ulubiona francuska bajka 😉 Przyznaje też, że humor w tej akurat bajce o Lucky Luke’u jest całkiem przystępny. Można, ale raczej dla małych chłopców.

Reklamy
 
Dodaj komentarz

Opublikował/a w dniu 20/07/2010 w + Obejrzane, - Akcja, - Komedia, - Western

 

Tagi: , ,